alteraiustitia
iudex homini lupus
Sąd Najwyższy?
Sąd Najwyższy?

                                                 Szczecin, 30.07.2008

      Pan
       prof. dr hab. Lech Gardocki
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     

 Szanowny Panie Profesorze,

    Gdybym nie wierzył w uczciwość i przyzwoitość ludzką, jak również w ostateczne zwycięstwo sprawiedliwości i prawa nad bezprawiem, nie odważyłbym się na poniższy list. Jako wyraziciel opinii publicznej i obrońca praw człowieka, kieruję te słowa do Szanownego Pana ze szczególną prośbą o przyjrzenie się sprawie, nadzór merytoryczny i spowodowanie stosowania literalnego prawa przez wymiar sprawiedliwości.

    Sprawa dotyczy rozpowszechniania wizerunku bez zgody osoby portretowanej.

    Nie zważając na doktrynalne domniemanie bezprawności w tym przypadku, Sąd Okręgowy W Warszawie wyrokiem z dn. 11 września 2002 sygn. I C 674/99, nie kwestionując braku zgody powoda, oddalił pozew na podstawie tezy przeciwnej do doktrynalnej, tj. o domniemanej zgodzie powoda na rozpowszechnienie wizerunku. Na uwagę zasługuje fakt, że w przeddzień pierwszej rozprawy przed Sądem I instancji, zapadł wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie o bezprawności domniemania zgody na rozpowszechnianie wizerunku (I Aca 1455/99).

    Od tego wyroku wniesiono apelację. Sąd Apelacyjny w Warszawie wyrokiem z dn. 10 lutego 2005 sygn. I ACa 509/04 oddalił apelację, naruszając tak prawo materialne, jak i procesowe. Sąd wyraźnie uznaje fakt braku zgody powoda na rozpowszechnianie jego wizerunku w filmie reklamowym pozwanego. Wytyka Sądowi Okręgowemu uchybienie w kwestii domniemania zgody, po czym ewidentnie lekceważy ten fakt. Wykracza dalej poza zakres apelacji, stosuje niedopuszczalną doktrynalnie, do przepisu lex specialis wykładnię rozszerzającą, która diametralnie zmienia art. 81 u.2.p.2 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tj.

      Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia  
                     osoby na nim przedstawionej....
                  2.Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie 
                     wizerunku:
                     2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej 
                         jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. 
                         +
FILM

(nie bacząc, że osoba nie może stanowić szczegółu FILMU, tj. nośnika, na którym zarejestrowany został wizerunek) i na tej podstawie, podpierając się pojęciami akcydentalności i akcesoryczności z Wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie (absurdalnie zmieniając jego przejrzystą argumentację) – oddala apelację.

    Wniesiono kasację do Sądu Najwyższego, sygn. I CSK 95/05. Niestety, z niezrozumiałych powodów, została ona odrzucona na etapie przedsądu.
Jako, że cały proces i argumentacja kolejnych instancji budzi zastrzeżenia natury etycznej i prawnej, a wyroki (szczególnie Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 10 lutego 2005, sygn. I ACa 509/04) są rozbieżne z istniejącym orzecznictwem, w opinii społecznej całkowitą odpowiedzialność za ewidentną krzywdę poszkodowanego ponosi wymiar sprawiedliwości, odbierając mu prawa człowieka, w tym prawo do wizerunku i dysponowania nim, prawo do prywatności, jak również konstytucyjne prawo do równego traktowania przez urzędy państwowe, oraz sprawiedliwego sądu. Na domiar złego, karą za dochodzenie przynależnych mu praw człowieka i obywatela, Sądy trzech instancji nakładają nań haracz na rzecz pozwanego (semantycznie – złodzieja). Czy na tym polega wymiar sprawiedliwości w państwie prawa, jakim mianuje się Rzeczpospolita Polska, nasz kraj? 

    W interesie publicznym, bezpieczeństwa obywateli, jak i z uwagi na misję Sądu Najwyższego (Ustawa z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym  Dz.U. z  2002 r. Nr 240, poz. 2052), proszę Szanownego Pana o przyjrzenie się powyższemu i podjęcie stosownych działań w celu przywrócenia porządku prawnego i sprawiedliwego osądu zgodnego z literą prawa, etyką i profesjonalizmem.

    Dla porównania, jako dowód rozbieżności w orzecznictwie wskazuję na Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 13 stycznia 1999 sygn. akt I ACa 1089/98, dotyczący takiego samego stosunku prawnego, wydanego przez ten sam sąd.

    Orzeczenia sądowe trzech instancji w tej sprawie zostały opublikownane na stronie internetowej alteraiustitia.pl.
 
Z poważaniem,

dr Zbigniew M.Jankowski

w załączeniu:

1. Wyrok Sadu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 10 lutego 2005,  
    I ACa 509/04
2. Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 11 września 2002,  
    I C 674/99
3. Skarga kasacyjna od wyroku Sadu Apelacyjnego I ACa 509/04
4. Postanowienie Sądu Najwyższego z dn. 16 grudnia 2005,  
    I CSK 95/05



************     ODPOWIEDŹ     **************
Sąd Najwyższy
Rzeczpospolitej Polskiej
Zespół ds korespondencji
I PPV-051-680/2008                      Warszawa dnia 7 sierpnia 2008

  

   Odpowiadając na Pana pismo z dnia 30.07.2008r, Zespół ds korespondencji Sądu Najwyższego, działając z upoważnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego uprzejmie informuję, co następuje:
   Z załączonych opisów orzeczeń wynika, że sprawa z powództwa G p-ko biuru O o odszkodowanie i zadośćuczynienie, została zakończona prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 11.09.2002, sygn. akt. IC 674/99 (sygn. akt Sądu Apelacyjnego w Warszawie
IACa 509/04)
Postanowieniem z dnia 16.12.2005r, Sąd Najwyższy odrzucił skargą kasacyjną powoda (sygn. akt I CSK 95/05) - z przyczyn prawnych wskazanych w uzasadnieniu tegoż postanowienia.
Postanowienie Sądu Najwyższego odrzucające skargę kasacyjną jest prawomocne, a Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego nie posiada ustawowych uprawnień do podważenia orzecznictwa Sądu Najwyższego w przedmiocie odrzucenia skargi kasacyjnej.
Zwrot nadesłanych 4 zał.

Główny Specjalista
       J.B.  


*********     MOJA ODPOWIEDŹ PANI J.B.    ********** 
 
20.08.2008

       Pani    J, B.
       Główny Specjalista
       Zespół ds. Korespondencji
       Sąd Najwyższy Rzeczpospolitej Polskiej

Szanowna Pani;
   W odpowiedzi na nader szybką odpowiedź I PP V-051-680/2008 z dnia 7 sierpnia 2008, pragnę poinformować, że opinii publicznej nie jest ona w stanie zadowolić.
   Obawiam się, że z pisma Szanownej Pani nie dowiedziałem się niczego, co nie było wcześniej oczywiste. Powszechnie wszakże wiadomo, że wyrok sądowy uprawomocnia się nawet, jak w poruszanym przypadku, powstał (każdy z nich) z ewidentnym naruszeniem prawa przez sędziny, niemniej instytucja wzruszenia procesu jest również oczywistą reakcją na naruszanie prawa przez sędziów, wydających wyroki w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, czyli kraju tak Szanownej Pani, jak i mojego. To przecież z naszych podatków utrzymujemy sędziów sądów powszechnych i z oczywistych względów oczekujemy, a wręcz wymagamy literalnego stosowania prawa, obowiązującego w Rzeczpospolitej Polskiej.
   Wydaje mi się, że upoważnienie Szanownej Pani obejmuje również autorytet prof. dr hab. Lecha Gardockiego, cenionego naukowca w zakresie nauk prawnych, bowiem to do Profesora, przede wszystkiem moje pismo było kierowane. Nie sądzę przeto, że przyzwolenie na naruszanie prawa przez niedouczone sędziny!, kierujące się w orzekaniu nie literą prawa, a bardzo prywatnymi machlojkami, skutkującymi ewidentną rozbieżnością w orzecznictwie, mieści się w normach etycznych Profesora.
   Poza tym, z Ustawy z dnia 23 listopada 2002 o Sądzie Najwyższym (Dz.U. Z 2002 r Nr 240, poz. 2052) wynika, że Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad zgodnością z prawem oraz jednolitością orzecznictwa sądów powszechnych (Art.1 u.1.a), a zatem zgłoszenie (co uważam za obywatelski obowiązek) patologicznych nieprawidłowości w orzecznictwie sądów powszechnych winno stać się przedmiotem dociekań Sądu Najwyższego. Tym bardziej, że w strukturze Sądu Najwyższego istnieje Biuro Studiów i Analiz.
   Otóż, po raz wtóry wnoszę o wnikliwe rozpatrzenie rozbieżności orzeczeń sądowych (trzech instancji) w procesie o naruszenie prawa poprzez rozpowszechnianie wizerunku bez zgody portretowanego, co zgodnie z doktryną wiąże się z domniemaniem czynu bezprawnego.
   A co z tym faktem uczyniły niedouczone sędziny sądów powszechnych, wynika z lektury orzeczeń sądowych, które była Szanowna Pani odesłać, a które opublikowane zostały na stronie internetowej alreraiustitia.pl, będąc dowodem na patologię systemu wymiaru sprawiedliwości w państwie prawa, jaką podobno jest Rzeczpospolita Polska.
   Uważam przeto walkę z patologią sądownictwa w Rzeczpospolitej Polskiej za obowiązek każdego uczciwego Polaka, co czynię w imię obrony praw człowieka. Zwłaszcza kiedy bezczelnie naruszane są przez tzw. strażników prawa.

Z poważaniem,

 

**************************************************
**************************************************


                                                        Szczecin, 08.09.2008

 

       Pan
       prof. dr hab. Lech Gardocki
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    


     W N I O S E K
o stwierdzenie rozbieżności orzecznictwa sądów powszechnych, oraz spowodowanie wzruszenia wyroku rozbieżnego z powszechnie stosowanym orzecznictwem i uczciwe rozpoznanie sprawy przez bezstronny i niezawisły sąd zgodnie z obowiązującym prawem w Rzeczpospolitej Polskiej.


  W związku z art.1 § 1, oraz art.5, art.60 § 1 Ustawy z dnia 23 listopada 2002 r o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2002 r Nr 240, poz. 2052), w imieniu opinii społecznej wnoszę o stwierdzenie i analizę rozbieżności orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 10 lutego 2005 sygn. I ACa 509/04 z powszechnie stosowanym przez sądy powszechne orzecznictwem w sprawie o ochronę dóbr osobistych z art. 23, 24 kc przez rozpowszechnianie wizerunku bez zgody portretowanego z art. 81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.


    U Z A S A D N I E N I E

   Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005 syg, I ACa 509/04 jest ewidentnym i bezprecedensowym pogwałceniem prawa materialnego i procesowego, oraz podwalin nauk prawniczych, jest wyrazem arogancji sądu oraz pogardą dla prawa stanowionego i ogólnoludzkiego, skutkującym niewątpliwie krzywdą obywatela Rzeczpospolitej Polskiej. 
Sprzeciw musi budzić fakt, że wobec obowiązywania tego samego prawa, ten sam Sąd Apelacyjny wydaje diametralnie przeciwstawne orzeczenia w sprawach z takiego samego stosunku prawnego, vide wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 13 stycznia 1999, sygn. akt  I ACa 1089/98 (kopia kserograficzna dla porównania w załączeniu).

   Obydwa przypadki dotyczą rozpowszechniania wizerunku powodów bez ich wiedzy i zgody. Zgodnie z doktryną na opublikowanie i rozpowszechnianie wizerunku absolutnie konieczna jest zgoda osoby portretowanej.

   W obydwu przypadkach
osobami, których wizerunek rozpowszechniano były osoby prywatne, a zatem w obydwu przypadkach oprócz naruszenia ich prawa do wizerunku, naruszono ich prawo do prywatności;
osoby, których wizerunek rozpowszechniano nie były w żadnym stosunku zależności od podmiotów rozpowszechniających ich wizerunek;
nośnikiem, na którym utrwalono wizerunek był film;
wizerunek osoby został rozpoznany przez osoby trzecie, podczas projekcji filmu;
udowodniono przed sądem fakt publikacji i rozpowszechniania wizerunku przez pozwanych;
pozwani korzystali z własności powodów, bez ich zgody, a zatem bezprawnie;
 
   Na wyraźne podkreślenie zasługuje fakt, że w wyroku I ACa 509/04 Sąd nie zakwestionował braku zgody na rozpowszechnianie wizerunku powoda przez pozwanego, co zostało przed sądem udowodnione.

   Sąd Apelacyjny w wyroku I ACa 509/04 wykazał wyjatkową niekompetencję poprzez, obrazę prawa procesowego poprzez nieuchylenie wyroku Sądu I instancji, wobec uwzględnienia uchybienia polegającego na domniemaniu zgody na rozpowszechnienie wizerunku, oraz zastosowanie wykładni rozszerzającej do przejrzystego przepisu lex specialis, skutkującym wypaczeniem treści art. 81 u.2 p.2 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tj.

      Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia 
                     osoby na nim przedstawionej....
                  2.Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie
                     wizerunku: ... 
                     2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej
                         jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna 
                         impreza.    +
 FILM

prowadzącej do absurdalnej tezy, że fizyczny człowiek (osoba) jest elementem sekwencji obrazów (filmu), by zostać zarejestrowanym (wizerunek) na tejże sekwencji obrazów (filmie, jako medium rejestrującym).

   Chybione jest ewidentnie niezrozumiałe posiłkowanie się przez sąd na poparcie powyższej absurdalnej tezy pojęciami akcydentalności i akcesoryczności z argumentacji z wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dn 19 grudnia 2001 sygn. I ACa 957/01, orzeczonego przez niewątpliwy autorytet prawniczy, sędziego prof. dr hab. Bogusława Gawlika.

   Jeśli wierzyć Sądowi, pozwany usunął kadr z wizerunkiem, a nie sporny wizerunek z kadru, bowiem skutkowałoby to sceną grozy, tj. pędzący autokar z turystami bez kierowcy za kierownicą. Na uwagę zasługuje fakt nieprzeprowadzenia dowodu z oględzin na żadnym etapie procedowania, co w przypadku braku dowodu (kasety VHS z filmem) w aktach sprawy wydaje się oczywiste, a w związku z tym, para-dowodowa argumentacja Sądu staje się niechlujnym matactwem.

   Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 10 lutego 2005, sygn. akt I ACa 509/04, diametralnie rozbieżny z istniejącym orzecznictwem, w opinii społecznej stanowi ewidentną krzywdę poszkodowanego, naruszając prawa człowieka, pozbawiając go prawa do wizerunku i dysponowania nim, prawa do prywatności, jak również konstytucyjnego prawa do równego traktowania przez urzędy państwowe, oraz sprawiedliwego sądu.

   Wyrok I ACa 509/04, jako jedyny, jawnie przeciwstawia się orzecznictwu sądów  powszechnych stosującemu literalnie przepisy prawa, m.in:
wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie ze stycznia 2008
ACa 705/07, utrzymujący w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie IC 204/07,
wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 24 lutego 2005 r.
    VI ACa 721/04,
wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dn. 19 grudnia 2001r.
     I ACa 957/01,
wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 19 kwietnia 2000 
     I ACa 1455/99,
wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 13 stycznia 1999 
     I ACa 1089/98,
wyrok Sądu Najwyższego z dn. 2 lutego 1967r. I CR 496/66,
wyrok Sądu Najwyższego z dn. 16 kwietnia 2004 r. I CK 495/03,
wyrok Sądu Najwyższego z dn. 20 maja 2004r. II CK 330/03,
oraz bezzasdnie kwestionuje dorobek naukowy prof. dr hab. Ryszarda Markiewicza.

   Reasumując, wypada podnieść kwestię, czemu służy i w czyim interesie wydany został wyrok Sądu Apelacyjnego I ACa 509/04. Jedynym beneficjentem tego wyroku, jak również całego procesu jest pozwany, z którego Sąd nie zdjął odium naruszenia prawa przez rozpowszechnianie wizerunku powoda bez jego zgody, natomiast wykazał bezprecedensową troskę o jego finanse. 

   Faktem bezspornym pozostaje nadal naruszenie dóbr osobistych powoda przez rozpowszech-nianie wizerunku bez jego zgody, czego ewidentnym dowodem jest istnienie oryginalnego filmu ze spornym wizerunkiem.

   W opinii społecznej, a jak mniemam również w opinii autorytetu Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej, nie ma przyzwolenia na takie patologie wymiaru sprawiedliwości stosujących w wyroku orzeczonym w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej prywatne prawo gratyfikujące złodzieja za popełnione przestępstwo. Wobec określenia Rzeczpospolitej Polskiej “państwem prawa,” nie może być przyzwolenia na stosowanie karkołomnych manipulacji nad prawem przez niedouczone sędziny, bowiem w ten sposob wymiar sprawiedliwości może transformować w kierunku żałosnego kabaretu, jawnie ochraniającego przestępców, a tym samym promującego przestępczość. 

dr Zbigniew M.Jankowski

W załączeniu:
1. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005
    sygn. akt  I ACa 509/04,
2. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 13 stycznia 1999,
    sygn. akt  I ACa 1089/98.



****************    ODPOWIEDŹ    ****************


Godło
Pierwszy Prezes
Sadu Najwyższego
Rzeczpospolitej Polskiej                                                      
                                             Warszawa 9 października 2008

BSA I-055-115/08

   Odpowiadając na pismo Pana z dnia 8 września 2008 r. zauważam, co następuje:
   W powołanym piśmie (wniosku), kwestionuje Pan stanowisko Sądu Apelacyjnego w Warszawie wyrażone w wyroku z dnia 10 lutego 2005 r. w sprawie IACa 509/04 zauważając, iż “zgodnie z doktryną na opublikowanie i rozpowszechnianie wizerunku absolutnie konieczna jest zgoda osoby portretowanej”. Można by z tego wnosić, że wskazany w piśmie art. 81 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2000r, Nr 80, poz.904 ze zm.) statuuje bezwzględny wymóg zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku osoby na nim przedstawionej. Takiego rozumienia tego przepisu nie da się pogodzić z brzmieniem jego ustępu 2, według którego zezwolenia nie wymaga m.in. rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej, jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. Wymaga z związku z tym zauważenia, że orzekając w sprawie
IACa 509/04 Sąd Apelacyjny odwołał się do ustalonego w tej sprawie stanu faktycznego, stwierdzając m.in. “Reasumując powyższe rozważania Sąd Apelacyjny uznał, że aczkolwiek rozpowszechnianie wizerunku powoda w filmie reklamującym działalność pozwanego nastąpiło bez jego zezwolenia, to jednak wskazane okoliczności sprawiły, że zgoda ta nie była wymagana ze względu na treść art. 81 § 2 pkt. 2 ustawy....”
   Ustalony stan faktyczny w konkretnym przypadku ma znaczenie przesądzające dla wyboru normy prawnej, na podstawie której następuje rozstrzygnięcie w sprawie. W omawianym przypadku Sąd Apelacyjny dał temu wyraz konsekwentnie wskazując odpowiadający ustaleniom faktycznym przepis ustawy.
   W świetle tych uwag sugerowana w piśmie rozbiezność orzecznictwa nie zachodzi, a tym samym nie zachodzi potrzeba inicjowania działań zmierzających do usunięcia tej rozbieżności.

Prof. dr hab. Lech Gardocki
 

**********   MOJA ODPOWIEDŹ   ************

20.10.2008

       Pan
       prof. dr hab. Lech Gardocki
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    

Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego:

   Dnia 08 września 2008 skierowałem na Pana ręce WNIOSEK FORMALNY o stwierdzenie rozbieżności w orzecznictwie sądów powszechnych, oraz spowodowanie usunięcia tegoż, a tym samym spowodowanie zastosowania prawa w przedstawionej sprawie.

    Oczekuję na rzetelne i jasne wyjaśnienie sprawy w trybie Ustawy z dnia 14 czerwca 1960 roku Kodeks Postępowania Administracyjnego (Dz. U. z 2000 r. nr 98 poz. 1071).

    Wyrażam przekonanie, że otrzymane pismo, sygn. BSA I-055-115/08 z dnia 09 października 2008 r., podpisane przez Szanownego Pana Profesora, nie spełnia tych wymogów i jako takie, nie może zostać zaakceptowane.

    Wydaje się, że pracownik Sądu Najwyższego, redagujący ww pismo winien rozróżnić FORMALNY WNIOSEK od “prywatnej korespondencji”. Wypadałoby, aby przedtem zapoznał/a/ się z dorobkiem naukowym prof. dr habil. Ryszarda Markiewicza w kwestii ochrony wizerunku, a także orzecznictwem sądowym, przywołanym przeze mnie w ww WNIOSKU FORMALNYM, zamiast wdawać się w polemiki, które stanowią jedynie dowód jego/jej niskiego IQ. 

    Stwierdzam kategorycznie, że nie mam najmniejszego zamiaru prowadzenia prywatnej korespondencji z Sądem Najwyższym, przedłużającej kabaret absurdu w wydaniu sądowym. Wystarczą do tego wyroki wydane w sprawie.

    Kierowane pod moim adresem trywialne i wymijające tzw. odpowiedzi (nie na temat!) dobitnie wskazują na konieczność rewizji wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005, sygn. I ACa 509/04, który ewidentnie i w bezczelny sposób obraża prawo. Nie da się w nieskończoność bronić nieuctwa i matactwa sędzin, które jednoznacznie opowiedziały się po stronie przestępcy.

    W formalnej odpowiedzi, licującej z powagą Sądu Najwyższego, oczekuję jasnego i rzetelnego stanowiska Sądu Najwyższego w merytorycznej kwestii, przedstawionej we WNIOSKU FORMALNYM z dnia 08 września 2008.

ZMJ 


PS.   W kwestii poruszonego tematu w piśmie sygn. BSA I-055-
     115/08 z dnia 09 października 2008 r będę zobowiązany za
     wskazanie w moim WNIOSKU FORMALNYM, tezy o “absolutnie 
     koniecznej zgodzie portretowanego na rozpowszechnianie jego 
     wizerunku będącego szczegółem całości takiej jak zgromadzenie,
     krajobraz, impreza publiczna”. 
       Twierdziłem i twierdzę za prof. dr habil. Ryszardem
     Markiewiczem, że absolutnie konieczna jest zgoda
     portretowanego na rozpowszechnianie jego skadrowanego
     wizerunku, a taki właśnie wizerunek jest podstawą sporu.
       Twierdziłem i podtrzymuję tezę, że osoba nie może być częścią
     FILMU, przeciwnie do możliwości bycia częścią zgromadzenia,
     krajobrazu, imprezy publicznej. Fizyczny człowiek nie może być
     częścią “sekwencji obrazów”. Art. 81 u.2 p.2 Ustawy o prawie
     autorskim i prawach pokrewnych wyraźnie stanowi, że osoba
     musi być szczegółem całości takiej jak zgromadzenie, 
     krajobraz, publiczna impreza, aby jej wizerunek został utrwalony
     na obrazie zgromadzenia, krajobrazu, publicznej imprezy.
       Spór dotyczy skadrowanego wizerunku zarejestrowanego na
     medium FILM. Wizerunek powoda jest tematem kadru, postacią
     pierwszoplanową, jedyną postacią człowieka w obrazie.
       Kwestionuję zastosowanie wykładni rozszerzającej do katalogu
     “zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza” o pojęcie FILM,
     niedopuszczalne semantycznie. A na tej podstawie 
     niedouczone sędziny Sądu Apelacyjnego oddaliły apelację.
       A skoro powyższego, osoba redagująca ww pismo nie 
     rozumie, to winna zapoznać się z tematem, a nie wdawać się w
     trywialne polemiki, pomijając najistotniejszą kwestię. Taka 
     polemika jest bezprzedmiotowa, a jej jedynym celem jest
     marnotrawienie czasu i ewidentna ochrona niedouczonych 
     sędzin Sądu Apelacyjnego w Warszawie (tj M.Rodatus, J.Fick-
     Brzeskiej, E.Jefimko), jak rownież sprzyjanie bezprawiu i
     przestępczości.
       Tego typu pisma z instytucji państwowej, jak ww, 
     jednoznacznie utwierdzają mnie w słuszności wysuniętych tez,
     oraz walki o sprawiedliwość i stosowanie litery prawa przez sądy
     powszechne.
       Jednoznacznie utwierdzają mnie, a zatem opinię publiczną, w
     przekonaniu o chorobie toczącej wymiar sprawiedliwości, w
     którym “układy warszawki” stanowią wartość nadrzędną nad 
     prawem.     


***************    ODPOWIEDŹ   *******************

Godło
SĄD NAJWYŻSZY
BIURO STUDIÓW I ANALIZ    Warszawa dnia 27 października 2008

BSA I – 055 -115/08

   Odpowiadając z upoważnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na kolejne Pana pismo z dnia 20 października 2008 r uprzejmie informuję, iż nie znajduję podstaw do zmiany stanowiska wyrażonego w piśmie z dnia 9 października 2008 r. Kwestionowanie rozstrzygnięcia w konkretnej sprawie, nawet gdyby przyjąć, że jest zasadne, nie może być traktowane jako równoznaczne z rozbieżnością w orzecznictwie. Niezasadne w przekonaniu strony orzeczenie, strona ta może zwalczać dostępnymi środkami odwoławczymi. Tymczasem zarówno we wcześniejszym piśmie jak i w piśmie aktualnym, krytyce poddane jest orzeczenie, które wyraźnie nie odpowiada oczekiwaniu, co szczególnie istotne, nie samej strony, a osoby najwidoczniej pozbawionej możliwości profesjonalnej oceny zarówno stanu faktycznego sprawy jak i związanej z tym problematyki prawnej.
   Odrębnym zagadnieniem jeat ton wypowiedzi zawartej w piśmie, w formie językowej tak odległy od potrzeby zaprezentowania określonego stanowiska, jak odległa jest autorowi tego pisma znajomość istoty rzeczy, której stara się sprostać.
   Godzi się w związku z tym zauważyć, że ewentualne przyszłe pisma w tym tonie utrzymane pozostaną bez odpowiedz.
       Dyrektor BSiA SN
       dr Krzysztof Ś.


************     MOJA ODPOWIEDŹ    ****************


 10.11.2008

       Pan
       prof. dr hab. Lech Gardocki
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    

              Z A Ż A L E N I E 


Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego:

   Dnia 08 września 2008 skierowałem na Pana ręce WNIOSEK FORMALNY o stwierdzenie rozbieżności w orzecznictwie sądów powszechnych, oraz spowodowanie usunięcia tegoż, a tym samym spowodowanie zastosowania prawa w przedstawionej sprawie.

   Kolejne pismo z Sądu Najwyższego nr BSA I-055-115/08 z dn. 27.10.2008, otrzymane 03.11.2008, nie spełnia wymogów rzetelnej i jasnej odpowiedzi na ww wniosek. W zamian, jak uważam, podjęto w nim próbę obrażenia mnie.

   W odpowiedzi, informuję, że kierując wniosek korzystałem z moich konstytucyjnych uprawnień z dyspozycji art. 63, Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 (DzU. 1997, nr 78, poz. 483). Zejście przez autora ww pisma na personalia, wykracza poza meritum sprawy i w żaden sposób nie przyczynia się do rozwiązania problemu. Godzi się zauważyć, że rzetelne wyjaśnienie sprawy leży w interesie tak strony, opinii publicznej, jak i wymiaru sprawiedliwości.
 
   Jedynym oczekiwaniem od orzeczenia sądowego jest literalne stosowanie w nim prawa. Zastosowanie, wymyślonego przez sędziny przepisu (?), tj: 
     Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia 
                 osoby na nim przedstawionej....
        2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku: 
          2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak ...
              FILM

powodujące odmienność tegoż orzeczenia od istniejącego orzecznictwa (tak wcześniejszego, jak i późniejszego), a szczególnie w sprawie z takiego samego stosunku prawnego, budzić musi zastrzeżenia natury prawnej, jak i ogólnospołecznej, jako naruszające prawa człowieka.  

   Reasumując, nie akceptuję ww pisma, jako niemerytorycznej i niespełniającej wymogów formalnej odpowiedzi na mój wniosek w sprawie.
 
   Z uwagi na powyższe, pomimo przekroczenia terminu, nadal oczekuję rzetelnego i przejrzystego wyjaśnienia sprawy w trybie Ustawy z dnia 14 czerwca 1960 roku Kodeks Postępowania Administracyjnego (Dz. U. z 2000 r. nr 98 poz. 1071).

 


**************   ODPOWIEDŹ   *******************

Godło
PIERWSZY PREZES
SĄDU NAJWYŻSZEGO
RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ
BSA I – 055 – 115/08                                                          Warszawa dnia 18 listopada 2008

   Odpowiadając na kolejne Pana pismo z dnia 10 listopada 2008 r zauważam co następuje:
   Stosownie do treści art. 60 § 1 ustawy z dnia 23 listopada 2002r o Sądzie Najwyższym (Dz.U. Nr 240, poz. 2052), jeżeli w orzecznictwie sądów powszechnych, sądów wojskowych i Sądu Najwyższego ujawnią się rozbieżności w wykładni prawa, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego może przedstawić wniosek o ich rozstrzygnięcie Sądowi Najwyższemu w składzie siedmiu sędziów lub w innym odpowiednim składzie. Z samej redakcji powołanego przepisu wynika, że Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego może skorzystać z przyznanego mu uprawnienia, jeżeli “ujawnią się rozbieżności w wykładni prawa.” Wyrażenie “rozbieżności” należy rozumieć w ten sposób, że chodzi przede wszystkim o zagadnienie prawne różnie rozstrzygane w dotychczasowej praktyce sądów. To, czy tak rozumiana rozbieżność występuje należy do oceny Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Inaczej rzecz ujmując, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego nie jest związany wnioskiem określonej osoby zainteresowanej w tej mierze, powodowany zresztą nie dowolnością, a oceną znaczenia i wago rozbieżności orzeczniczych.
   W żadnym wypadku za równoznaczne z rozbieżnością orzecznictwa w rozumieniu art. 60  § 1 ustawy o Sądzie Najwyższym nie może być rozstrzygnięcie w konkretnej sprawie, co już uprzednio zaznaczono, nawet jeżeli podnoszone zastrzeżenia co do zasadności orzeczenia mają odzwierciedlenie w wypowiedziach przedstawicieli doktryny.
   Z tych względów brak podstaw do zmiany stanowiska wcześniej wyrażonego, z zaznaczeniem, że dalsza korespondencja nie będzie kontynuowana.
        Prof. dr hab. Lech Gardocki


************   MOJA ODPOWIEDŹ   ***************

01.12.2008

       Pan
       prof. dr hab. Lech Gardocki
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     

    Z A Ż A L E N I E

Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego:

   W związku z pismem BSA I-055-115/08 z dn. 18 listopada 2008, które nie spełnia wymogów formalnej odpowiedzi na mój wniosek, pragnę zwrócić uwagę Szanownego Adresata na stosowne artykuły Ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.U. Nr 240, poz.2052).

   Art. 1. Sąd Najwyższy jest organem władzy sądowniczej,
             powołanym do:
            1) sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez:
              a) zapewnienie w ramach nadzoru zgodności z prawem
                  oraz jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych i
                  wojskowych przez rozpoznawanie kasacji oraz innych 
                  środków odwoławczych,
    Art. 5. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego przedstawia 
              właściwym organom uwagi o stwierdzonych        
              nieprawidłowościach lub lukach w prawie, których
              usunięcie jest niezbędne dla zapewnienia spójności 
              systemu prawnego Rzeczypospolitej Polskiej.
    Art. 60. §1. Jeżeli w orzecznictwie sądów powszechnych,    
                     sądów wojskowych lub Sądu Najwyższego ujawnią
                     się rozbieżności w wykładni prawa, Pierwszy Prezes
                     Sądu Najwyższego może przedstawić wniosek o 
                     ich rozstrzygnięcie Sądowi Najwyższemu w składzie
                     siedmiu sędziów lub innym odpowiednim składzie.
    Art. 68. § 1. Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego wykonuje 
                      w szczególności zadania związane z pełnieniem
                      przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego oraz
                      przez Sąd Najwyższy funkcji związanych z pieczą 
                      nad zgodnością z prawem i jednolitością 
                      orzecznictwa sądów powszechnych i wojskowych 

                      oraz oceną spójności i jednolitości prawa 
                      stosowanego przez sądy.

   Wobec kolejnej próby zniechęcenia mnie i być może zaprzestania działalności w obronie praw człowieka, stwierdzam stanowczo, że kierując do Szanownego Pana FORMALNY WNIOSEK z dnia 08 września 2008, spełniłem obywatelski obowiązek poinformowania Najwyższej Władzy Sądowniczej o nieprawidłowościach, a konkretnie o bezprawiu stosowanym przez sędziny sądów powszechnych w wyroku wydanym w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej.

   Wyrażam przekonanie, że Sąd Najwyższy w ramach nadzoru zgodności z prawem oraz jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych (art.1. u.1 a) winien zająć rzetelne stanowisko w
sprawie odmienności orzeczenia SA w Warszawie, tj. albo:

1.spowodować wznowienie procesu i rozpatrzenie sprawy kradzieży i rozpowszechniania wizerunku zgodnie z obowiązującym w Rzeczpospolitej Polskiej prawem - literalnym prawem stosowanym w orzecznictwie sądów powszechnych, albo:
2.zlekceważyć mój wniosek (co widać z pism tzw. korespondencji do mnie) i tym samym aprobować bezprawie zastosowane przez sędziny Rodatus, Fick-Brzeska, Jefimko w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005 syg, I ACa 509/04, co jednocześnie oznaczałoby przyzwolenie na przestępczość i ochronę przestępców. 
   Wobec powyższego, w trybie Ustawy z dnia 14 czerwca 1960 roku Kodeks Postępowania Administracyjnego (Dz. U. z 2000 r. nr 98 poz. 1071) należałoby uznać mój wniosek za bezzasadny i rzetelnie taką decyzję uzasadnić.

   Wybór, zgodny z etyką i sumieniem, pozostaje w gestii Najwyższych Władz Sądowniczych, które tym samym podzielą odpowiedzialność za stosowanie przepisów prawa przez niższe szczeble wymiaru sprawiedliwości.
 
     USTAWA z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych. (Dz.U.z 12.09.2001, nr 98. poz.1070)
      Art. 66. Przy powołaniu sędzia składa ślubowanie wobec
                  Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej według          
                  następującej roty:
                   "Ślubuję uroczyście jako sędzia sądu powszechnego
                    służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na
                    straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać 
                    sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z
                    przepisami prawa, bezstronnie według mego 
                    sumienia, dochować tajemnicy państwowej i 
                    służbowej, a w postępowaniu kierować się zasadami 
                    godności i uczciwości."; składający ślubowanie może 
                    dodać na końcu zwrot: "Tak mi dopomóż Bóg."

   Do czasu rozpatrzenia zgodnego z literą prawa, - złodziej pozostaje bezkarnym złodziejem, kradzież - kradzieżą, czyli przestępstwem, a poszkodowany, nie dość, że okradziony z prawa do własności, prawa do wizerunku, prawa do prywatności, oraz konstytucyjnego prawa równości, to również dzięki “stojącym na straży prawa, bezstronnym (?)” sędzinom SA w Warszawie stał się dłużnikiem złodzieja, zmuszonym werdyktem sądów powszechnych do płacenia haraczu złodziejowi.

   Na takie działania, ewidentnie naruszające prawa człowieka, oraz zasady sprawiedliwości społecznej, nie ma przyzwolenia opinii publicznej, obywateli Rzeczpospolitej Polskiej, a zatem suwerena, również i władzy sądowniczej w “państwie prawa”.



***************   ODPOWIEDŹ   *****************

Godło
PIERWSZY PREZES
SĄDU NAJWYŻSZEGO
RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ
BSA I -055 -115/08                      Warszawa dnia 19 grudnia 2008

Odpowiadając na kolejne Pana pismo z dnia 1 grudnia 2008r. uprzejmie informuję, że podtrzymuję w pełni swoje stanowisko uprzednio Panu przedstawione.
  Prof. dr hab. Lech Gardocki



**************   MOJE KOLEJNE PISMO   *************


 06.01.2009

        Pan
       prof. dr hab. Lech Gardocki
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     

    Z A Ż A L E N I E

Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego:

   W związku z pismem BSA I - 055 – 115/08 z dnia 19.12.2008, informującym mnie o podtrzymaniu Pańskiego stanowiska, pragnę zauważyć, że wnioskodawcy nie zostało dotychczas  przedstawione “uprzednio?” żadne Pańskie stanowisko w sprawie, której dotyczył mój wniosek z dnia 08.września 2008.
   Wobec powyższego, nie jestem w stanie przyjąć informacji zawartej w ww piśmie za miarodajną.
   Jak zaznaczyłem w zażaleniu z dnia 01.12.2008, Sąd Najwyższy w ramach nadzoru zgodności z prawem oraz jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych (art.1. u.1 a) winien zająć rzetelne stanowisko w sprawie odmienności orzeczenia SA w Warszawie, tj. albo:

1. spowodować wznowienie procesu i rozpatrzenie sprawy
    kradzieży i rozpowszechniania wizerunku zgodnie z
    obowiązującym w Rzeczpospolitej Polskiej prawem - literalnym
    prawem stosowanym w orzecznictwie sądów powszechnych, albo:
2. zlekceważyć mój wniosek (co widać z pism tzw. korespondencji
   do mnie) i tym samym aprobować bezprawie zastosowane przez 
   sędziny Rodatus, Fick-Brzeska, Jefimko w wyroku Sądu 
   Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005 I ACa 509/04,
   co jednocześnie oznaczałoby przyzwolenie na przestępczość i
   ochronę przestępców.
A wobec pkt. 2, w trybie Ustawy z dnia 14 czerwca 1960 roku Kodeks Postępowania Administracyjnego (Dz. U. z 2000 r. nr 98 poz. 1071) należałoby uznać mój wniosek za bezzasadny i rzetelnie taką decyzję uzasadnić.
 Wyrażam przekonanie, że wobec informacji zawartej w piśmie BSA I - 055 – 115/08 z dnia 19.12.2008, podtrzymuje Szanowny Pan stanowisko zgodne z praworządnością i etyką najwyższych władz sądowniczych Rzeczpospolitej Polskiej.
   Będę zobowiązany w imieniu opinii społecznej za potwierdzenie powyższego, a tym samym podjęcie odpowiednich kroków przywracających stosowanie literalnego prawa przez sądy powszechne, w tym szczególnie przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 10 lutego 2005, sygn. I ACa 509/04.
Z poważaniem,


****************    ODPOWIEDŹ    ***************
Godło
SĄD NAJWYŻSZY
BIURO STUDIÓW I ANALIZ
BSA I -055 -115/08                 Warszawa 26 stycznia 2009

    Działając z upoważnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego pragnę zauważyć, że w adresowanym do Pana piśmie z dnia 18 listopada 2008r, BSA I-055-115/08, odnosząc się do treści art. 60 § 1 ustawy z dnia 23 listopada 2002r o Sądzie Najwayższym, nie dostrzegam rozbieżności w orzecznictwie na tle opisanego orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie, a tym samym potrzeby inicjowania postępowania zmierzającego do ich usunięcia. Reagowanie zaś na krytyczny stosunek do określonego rozstrzygnięcia nie mieści się w ramach sprawowanego przez Sąd Najwyższy nadzoru judykacyjnego. Uporczywe powtarzane zatem oczekiwanie w rodzaju: podjęcia “odpowiednich kroków przywracających stosowanie literalnego prawa przez sądy powszechne, w tym szczególnie przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 10 lutego 2005r....” nie znajduję żadnego uzasadnienia. Jedynie dopuszczalną formą kwestionowania zasadności rozstrzygnięcia w konkretnej sprawie jest korzystanie z przewidzianych proceduralnie środków odwoławczych. Orzeczenia prawomocne natomiast, w myśl art. 365  § 1 k.p.c., wiążą nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy oraz inne organy państwowe i organy administracji publicznej. Od tego związania nie jest wolny także Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego.
        Dyrektor BSA AN
        dr Krzysztof Ś.


**************   MOJA ODPOWIEDŹ   *************


 02.02.2009

      Dyrektor    dr Krzysztof Ś.
      Sąd Najwyższy
      Biuro Studiów i Analiz


    Z A Ż A L E N I E

Szanowny Panie,

   W odpowiedzi na pismo nr BSA I-055-115/08 z dn. 26.01.2009, sygnowane tym razem przez Pana, uprzejmie informuję, że nie znajduję podstaw, aby uznać je za formalną odpowiedź na mój Wniosek z dnia 08.09.2008. A zatem kwestia pozostaje nierozstrzygnięta, utwierdzając mnie tym samym w przekonaniu o zasadności wniosku oraz skandalicznym traktowaniu obywatela Rzeczpospolitej Polskiej przez Najwyższy Organ Sądowniczy.

   Z upoważnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego pisze Pan “nie dostrzegam rozbieżności w orzecznictwie na tle opisanego orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie”. Pozwalam sobie załączyć wydruk Pańskiego maila do mnie, w którym wyraźnie stwierdza Pan, że “problem faktycznie istnieje i jest interesujący”. Zdumiewa zatem diametralnie różny stosunek Pański do tej samej sprawy. Jako absolwent tego samego uniwersytetu, pozwalam sobie na postulat większej uczciwości wobec siebie i swoich poglądów.

   A skoro jednak zmienił Pan zdanie z perspektywy piastowanego urzędu, będę szczególnie zobowiązany za wskazanie mi w Ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych przepisu:

      Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia 
                      osoby na nim przedstawionej....
                  2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie 
                      wizerunku:
                    2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej   
                      jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
                      
+ FILM

z tak brzmiącej dyspozycji którego, triada sędzin SA w Warszawie wydała wyrok I ACa 509/04.
Jeśli dostrzega Pan powyższy przepis w orzecznictwie, tak wcześniejszym, jak i późniejszym, przytoczonym przeze mnie we Wniosku z dnia 08.09.2008, wówczas publicznie wyrażę moją skruchę i nie będę uporczywie domagał się od Sądu Najwyższego egzekwowania nadzoru nad jednolitością orzecznictwa sądów powszechnych (w kwestii wykładni), do czego zobowiązany jest Ustawą z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym  (Dz.U. z  2002 r. Nr 240, poz. 2052).

   Pisze Pan rownież, że “jedynie dopszczalną formą kwestionowania zasadności rozstrzygnięcia w konkretnej sprawie jest korzystanie z przewidzianych proceduralnie środków odwoławczych.” Informuję przeto, o czym doskonale Pan wie, że wniesiono do Sądu Najwyższego Skargę Kasacyjną, która na etapie przedsądu została odrzucona Postanowieniem z dnia 16 grudnia 2005 sygn.akt. I CSK 95/05 przez SSN T.Wiśniewskiego, na podstawie niekonstytucyjnego Art. 398 6 § 2 i 3 w związku z art. 398 4 § 1 pkt 3 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. Nr 43, poz. 296, ze zm.) vide Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 1 lipca 2008 sygn. akt. SK 40/07.

   O jakim, zatem, wiązaniu prawomocnych orzeczeń Pan traktuje? Orzeczeń, które wprawdzie z racji upływu czasu, uprawomocniły się, ale które wydano z naruszeniem prawa i to przez tych, którzy zobowiązani są do tego prawa przestrzegania. Zdaje się, że orzeczenia powstałe w wyniku naruszenia prawa (tj. przestępstwa, wg. Słownika Języka Polskiego) są tknięte nieważnością.

   A skoro powyższe jest dla Sądu Najwyższego nieistotne, oczekuję na formalne odrzucenie Wniosku z dn. 08.09.2008, wraz ze szczegółowym uzasadnieniem, a nie kluczenie w dotychczasowym stylu, który w ewidentny sposób wyraża poparcie dla bezprawia przez Najwyższy Organ Sądowniczy.

ZMJ 


PS. Wyrażam przekonanie, że upublicznienie tzw. koresponencji (jak ją Pan nazywa) nie napotka zastrzeżeń ze strony oficjeli Sądu Najwyższego.


*************       ODPOWIEDŹ      *************

Godło
PIERWSZY PREZES
SĄDU NAJWYŻSZEGO
RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ         Warszawa 20 lutego 2009
BSA I -055 – 115/08

     Odpowiadając na kolejne Pana pismo z dnia 2 lutego 2009r nazwane “zażaleniem”, ponownie odwołuję się do stwierdzenia, “że jedynie dopuszczalną formą kwestionowania zasadności rozstzygnięcia w konkretnej sprawie jest korzystanie z przewidzianych proceduralnie środków odwoławczych”.W przypadku kwestionowanego rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005r, I ACa 509/04 tryb odwoławczy został wyczerpany z chwilą zapadnięcia postanowienia o odrzuceniu skargi kasacyjnej (postanowienieSądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2005r. I CSK 95/05).
    W uzasadnieniu powołanego postanowienia Sąd Najwyższy zauważył m. in.: “Zgodnie z art. 398 4 pkt 3 k.p.c. Skarga kasacyjna powinna zawierać wniosek o przyjęcie jej do rozpoznania i jego uzasadnienie. Wymaganie to związane jest z instytucją tzw. przedsądu, uregulowaną w art. 398 9 k.p.c., a spełnienie polega na wskazaniu, że w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne lub, że istnieje potrzeba wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów lub, że zachodzi nieważność postępowania lyb, że skarga jest oczywiście uzasadniona” a nadto: “w razie powołania się na przesłankę wskazaną w art. 398 3 § 1 pkt. 4 k.p.c., skarżący powinien ... przytoczyć argumenty świadczące, jego zdaniem, o tym, że skarga kasacyjna jest oczywiście uzasadniona. Pojęcie “oczywiście” mieści się w sferze obiektywnej i łączy się z powinnością wykazania, że podniesione zarzuty naruszenia wskazanych przepisów są zasadne prima facie, a zatem nawet bez dokonywania głębszej analizy tekstu tych przepisów i bez doszukiwania się ich znaczenia” i wreszcie: “wprawdzie w omawianym zakresie skarżący podkrećlił tez, że niezmiernie istotna jest także prawidłowa wykładnia art. 81 ust. 2 pkt. 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r o   przwie autorskim i prawach pokrewnych, nimniej jednak co do tej kwestii nie przedstawił bliższej argumentacji, a przecież w tym względzie z art. 398 9 § 1 pkt. 2 w zw. z art 398 4 § 1 pkt. 3 k.p.c. wynika, że skarżący powinien wykazać potrzebę wykładni określonych przepisów (określonego przepisu) i okoliczność, że przepisy te budzą poważne wątpliwości.
    Wszystko to oznacza, że w stanie prawnym obowiązującym w dacie orzekania prze Sąd Najwyższy (16 grudnia 2005) wskazane wadliwości skargi kasacyjnej sprowadzały jej odrzucenie. Powołany w piśmie (zażaleniu) wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 1 lipca 2008r niczego w tym względzie nie zmienia. W szczególności nie można na podstawie tego wyroku konstruować zarzutu o niewazności postanowienia. Następstwa orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności akt normatywnego z Konstytucją określa art. 401 1 k.p.c. Wymaga w związku z tym podkreślenia, że w myśl art. 190 ust. 3 Konstytucji RP orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. Trybunał może wprawdzie wskazać inną datę, ale w odniesieniu do omawianego przypadku tego nie uczynił.
    W konsekwencji zatem powołany wyrok Trybunału nie może stanowić podstawy wzruszenia postanowienia wydanego przed ogłoszeniem tego wyroku, pomijając już okoliczność, że przewidziane w art. 401 1 k.p.c wznowienie postępowania mogłoby nastąpić tylko w wyniku złożenia skargi o wznowienie w rozumieniu art. 399 § 2 k.p.c., czyli w wymaganej formie pisma procesowego pochodzącego od strony procesu.
    Odnosząc się natomiast do przytoczonej wypowiedzie Dyrektora Biura Studiów i Analiz wyrażonej słowami “problem faktycznie istnieje i jest interesujący” to zmuszony jestem zauważyć, że nie upatruję w jej treści zapowiedzi oczekiwanej przez Pana inicjatywy zmierzającej do wystąpienia z pytaniem prawnym. Praktycznie w każdym przypadku sporu istnieje mniej  lub bardziej doniosły problem prawny, jeżeli jego rozwiązanie warunkuje skorzystanie z drogi sądowej. W omawianym przypadku tym problemem jest określenie prawidłowej relacji między stanem faktycznym sprawy a narma art. 81 powoływanej ustawy, przewidującego możliwość rozpowszechiania wizerunku osoby, w zalezności od konkretnego przypadku, za zgodą tej osoby, bądź bez jej zgody. Przyjęty przez Sąd Apelacyjny stan faktyczny sprawy przesądził o wyborze przepisu prawa materialnego w jego wersji niekorzystnej dla powoda, a trzeba dodać, że w zakresie ustaleń faktycznych sąd meriti korzysta z pełnej swobody, zastrzeżonej przepisem art. 233 § 1 k.p.c., co więcej, prawidłowość ustaleń sądu drugoinstancyjnego nie może być nawet poddana kontroli sądu kasacyjnego (obecnie art. 3983 § 3, dawniej art. 3931  pkt 1 k.p.c. Problem zatem rzeczywiście istnieje i sam w sobie jest interesujący, ale nie jest to problem tej miary, iżby nastręczał trudności interpretacyjne, uzasadniające sięganie do wykładni Sądu Najwyższego w postaci stosownej treści uchwały
       Prof. dr hab. Lech G.



************    KOLEJNE MOJE PISMO    *************

 02.03.2009

       Pan
       prof. dr hab. Lech G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     


    W E Z W A N I E

Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego:

   Skoro podziela Szanowny Pan Profesor stanowisko Dyrektora Biura Studiów i Analiz w piśmie z dnia 20.02.2009, o istnieniu problemu w Wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005 sygn. IACa 509/04, niniejszym w imieniu opinii publicznej, wzywam Pana do rozwiązania tego problemu w ramach nadzoru Sądu Najwyższego nad jednolitością orzecznictwa sądów powszechnych Rzeczpospolitej Polskiej, w tym do miarodajnej i uczciwej odpowiedzi na mój WNIOSEK z dn. 08.09.2008.

 

***********    I NASTĘPNE PISMO    *************


 05 maja 2009

       Pan
       prof. dr hab. Lech G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     

Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego,

   Niniejszym informuję, że nie otrzymałem do chwili obecnej żadnej miarodajnej i konkretnej informacji na WEZWANIE z dnia 02 marca 2009 (nr. polec. 1383656876).

   Uważam, że upłynęła wystarczająca ilość czasu na wdrożenie odpowiedniej procedury dla wyjaśnienia zaistniałego skandalu sądowniczego, jak również przywrócenia litery prawa w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005 syg, I ACa 509/04.

   Oczekuję na rzeczową informację w powyższej kwestii.

Z poważaniem,



*************      ODPOWIEDŹ     **************

Godło
SĄD NAJWYŻSZY
BIURO STUDIÓW I ANALIZ
BSA I – 055 – 115/08                  Warszawa 19 maja 2009

   Działając z upowaznienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w odpowiedzi na Pana pismo z dnia 5 maja 2009r i w nawiązaniu do wczesniejszej korespondencji, uprzejmie informuję, że nie znajduję podstaw do podjęcia jakichkolwiek czynności w związku z kwestionowanym przez Pan wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005r., I ACa 509/04. Pańskie subiektywne przekonanie o potrzebie inicjowania czynności zmierzających ostatecznie do wzruszenia tego wyroku jest pozbawione jurydycznej zasadności.
   Dotychczas przedstawiona Panu informacje w tym względzie uważam za wyczerpujące.
       Dyrektor BSA SN,
       dr Krzysztof Ś.


************     KOLEJNE MOJE PISMO     ************

 01 czerwca 2009

       Pan
       prof. dr hab. Lech G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     

 Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego,

   Po raz kolejny, i wyrażam przekonanie, że po raz ostateczny wzywam Pana do rozwiązania patologii w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005 syg, I ACa 509/04.
Wzywam Pana, jako najwyższego przedstawiciela Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej do przestrzegania prawa wobec mojego Wniosku z dnia 08.09.2008, w tym:
     Ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.U. 
     Nr 240, poz.2052), oraz
     Ustawy z dnia 14 czerwca 1960 roku Kodeks Postępowania
     Administracyjnego (Dz. U. z 2000 r.
     nr 98 poz. 1071).           

   Oczekuję tym samym jednoznacznych i konkretnych działań Sądu Najwyższego w powyższej kwestii. Jednocześnie informuję, że pokrętne pisma, podsyłane mi, a określane przez ich autora, tj.
dr Krzysztofa Ś. korespondencją(?), ewidentnie wykazują brak kompetencji i hipokryzję autora.
   Uważam, że społeczeństwo, w tym i ja, płaci Wam za przestrzeganie i stosowanie prawa, a nie wspieranie patologii sądownictwa.
   We wniosku z dnia 08.09.2008 wykazałem jednoznacznie patologię w wykonaniu niedouczonych, albo perfidnych sędzin Sądu Apelacyjnego w Warszawie, tj. Rodatus, Fick-Brzeskiej i Jefimko. To są fakty, a nie subiektywne odczucia. Ta patologia, oraz dotychczasowa bezczynność wobec niej, obciąża współodpowiedzialnością Sąd Najwyższy, w tym i Pana.
   Czy takich zachowań uczą obydwaj Panowie studentów, bowiem jesteście również nauczycielami akademickimi renomowanych uczelni? Czy na tym polega Wasz autorytet? Chociaż, w przypadku prawników pojęcia autorytetu, jak i honoru wydają się, w świetle powyższego, jawnym nieporozumieniem.

Z poważaniem,


*****   BRAK ODPOWIEDZI, STĄD KOLEJNE PISMO  *****

16 listopada 2009

   L I S T   O T W A R T Y


       Pan
       prof. dr hab. Lech G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     


Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego,

   Z przykrością informuję Pana, że pomimo wielokrotnego przekroczenia terminu, wynikającego z Kodeksu Postępowania Administracyjnego, żadnej, merytorycznej odpowiedzi o podjęciu jakichkolwiek kroków przez piastowany przez Pana Urząd w sprawie patologii w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005 syg, I ACa 509/04, dotychczas nie otrzymałem. Zatem wobec celowego, jak można domniemywać, kursu Pańskiego Urzędu - Sądu Najwyższego na “przedawnienie terminu, oraz zmęczenie petenta”, co po prostu zwane jest zaniechaniem, ponawiam wezwanie zawarte we Wniosku z dnia 08.09.2008 do rozwiązania powyższej kwestii poprzez zastosowanie i przestrzeganie literalnego prawa obowiązującego w Rzeczpospolitej Polskiej.
   Tym razem wykorzystuję instytucję listu otwartego tak, aby szeroki krąg adresatów miał możliwość zapoznania się z “jakością” tzw. wymiaru sprawiedliwości, a właściwie szalbierstwa w wykonaniu sędzin Sądu Apelacyjnego w Warszawie, tj. Rodatus, Fick-Brzeskiej i Jefimko, oraz unikami Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, sprawującego ustawowy nadzór nad jednolitością orzecznictwa sądów powszechnych RP. Bo moje intencje, jako wyraziciela opinii społecznej, są jasne i przejrzyste.
   G'woli przypomnienia, w orzeczeniu I ACa 509/04 ww sędziny SA posłużyły się iście obłędną interpretacją prawa, tj. art. 81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, stosując bezprawnie wykładnię rozszerzającą do przepisu lex specialis, według której, tak wbrew doktrynie, jak również logice i semantyce, poszerzyły katalog zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza o pojęcie FILM, tj.

      Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia 
                     osoby na nim przedstawionej....
                  2.Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie
                     wizerunku:
                     2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej
                         jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. 
                        
+ FILM

   Trzeba być klinicznym debilem, aby coś takiego wymyślić! Albo, będąc chronionymi  parasolem w postaci immunitetu, skołtunić się za zadowalającą gratyfikację. Innej interpretacji  fałszowania prawa, a właściwie stosowania bezprawia, w wyroku I ACa 509/04 po prostu nie ma. Nie sposób zatem określić sędziny perfidnie fałszujące prawo inaczej niż przestępcami, a zatem pytam, czym różni się sędzina-przestępca od pozwanego przestępcy-złodzieja? To samo bydło i to samo szambo! Wiadomo, że trzymają swoją stronę. I nieistotne jest dla takich debili, że ich machlojki i matactwa krzywdzą ofiarę przestępstwa po raz kolejny. Bo czymże jawi się zasądzenie rekompensaty na korzyść złodzieja, jak nie jawną usłużną wzajemnością.   
   Bulwersuje fakt, że jako Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej od ponad roku, mając do dyspozycji ustawowe środki, udaje Pan, że nie dostrzega matactwa w wyroku I ACa 509/04, czym lekceważy Pan opinię społeczną i wszelkimi sposobami ochrania szalbierstwo ww sędzin Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Trudno, w takich okolicznościach, wykluczyć Pańskie zaangażowanie i nieprzejrzyste intencje. Możliwe jest zatem, że stosowanie bezprawia i fałszowanie prawa to standardy obecnej władzy sądowniczej na wszystkich szczeblach, a przynajmniej niektórych jej przedstawicieli, jak ww sędziny SA w Warszawie. Być może, Panie Profesorze, jedyną metodą byłoby zastosowanie nadzwyczajnych, acz medialnych środków dla postawienia właściwych organów “pod ścianą” i w taki to sposób zmusić do wyjaśnienia sprawy bezprawia i szalbierstwa ww sędzin SA, jak również naprawienia szkód wyrządzonych przez owe nieobliczalne kobiety w togach?
   Nie może Pan w nieskończoność udawać nieświadomości wobec tego problemu, bo został Pan o nim w sposób szczegółowy powiadomiony. Lekceważąc mój wniosek, nie tylko narusza Pan, jako urzędnik państwowy, przepisy Kodeksu Postępowania Administracyjnego, ale także jawnie opowiada się za bezprawiem i bezczelnością ww sędzin SA, co, bez wątpienia, również i Pana obciąża współodpowiedzialnością. W imię czego? Ochrony debilizmu, czy bezkarności wymienionych wyżej kobiet, pobierających wysokie pensje z budżetu państwa, czyli z moich, między innymi, podatków? Bo chyba nie ustawowego obowiązku nadzoru nad jednolitością orzecznictwa sądów powszechnych, do czego jest Pan zobowiązany z urzędu. Faktom nie da się zaprzeczyć! A gangrena bezprawia i bezczelności, jak toczyła, tak i nadal toczyć będzie ten Wasz system sądowniczy. Szkoda, że nie macie skrupułów wyciągać rękę po kolejne miesięczne pensje z podatków tych, których beztrosko “olewacie,” tak samo zresztą, jak i przepisy prawne. Czy w ten obłędny sposób staracie się wyprowadzać ten kraj na ścieżkę normalności?

Z poważaniem,



******    BRAK ODPOWIEDZI, STĄD NASTĘPNY LIST   ****

07 kwietnia 2010

   L I S T   O T W A R T Y

       Pan
       prof. dr hab. Lech G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     


Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego,

   W związku z brakiem Pańskiej reakcji na mój list otwarty skierowany do Pana dn. 16 listopada 2009, ponawiam, po raz kolejny, wezwanie do rozpatrzenia zasadności wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie sygn. akt. I ACa 509/04 z dnia 10 lutego 2005, wydanego w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej przez sędziny Rodatus, Jefimko i Fick-Brzeską, który wobec zniekształcenia przepisów prawa, czyli jawnego przestępstwa wobec prawa i kanonów nauk prawniczych popełnionego przez ww sędziny jest z mocy prawa nieważny.

   Trudno zrozumieć złą wolę Pańskiego Urzędu w kwestii weryfikacji tegoż wyroku i doprowadzenia do ponownego rozpatrzenia sprawy o naruszenie dóbr osobistych, zgodnego z przepisami prawa, tym bardziej, że stoi Pan na straży jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych w rozumieniu Ustawy z dnia 23 listopada 2002 r o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2002 r Nr 240, poz. 2052).

   Wnosząc w imieniu opinii publicznej o rzetelne rozpatrzenie wyroku Sądu Apelacyjnego IACa 509/04 koncentrowałem się na bezczelnym łamaniu prawa i zasad doktryny jedynie w tym przypadku, niemniej przyjrzeć należałoby się całemu procesowi, który jest ewidentnym skandalem i hańbą wymiaru sprawiedliwości.

I instancja: sędzina wykombinowała w toku schizofrenicznego dowodzenia domniemaną zgodę okradzionego na dysponowanie przedmiotem kradzieży przez złodzieja. Wyrok Sądu Okręgowego z dnia 11 września 2002, sygn. I C 674/99, wydany przez SSO H.Muras.

II instancja: trójca sędzin SSA Rodatus, Fick-Brzeska i Jefimko wskazuje na ww niedopuszczalność domniemania zgody, ale traktuje ten fakt jako błahostkę – obraza prawa procesowego. W dalszym ciągu, obrażając prawo materialne, popełnia przestępstwo polegające na przeinaczaniu przepisów prawa, poprzez niedopuszczalne zastosowanie wykładni rozszerzającej do przepisu lex specialis.

III instancja, etap przedsądu: SSN T. Wiśniewski wynajduje w skardze kasacyjnej wyimaginowane powody do jej odrzucenia.. W kwestii nieadekwatności i niezgodności z konstytucją argumentów
SSN Wiśniewskiego w Postanowieniu I CSK 95/05 wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dn. 1 lipca 2008 sygn.akt. SK 40/07. W poruszanych kwestiach SSN Wiśniewski, jako profesor szkoły wyższej, nie został zwolniony z myślenia i odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
Żaden z przedstawicieli “szanownego?” zawodu sędziowskiego nie zająknął się jedynie w jednej kwestii, tj. zasądzając dotkliwy haracz na rzecz złodzieja z kieszeni okradzionego. Domniemywać należy, że to w ramach rekompensaty za zakulisowe zabiegi złodzieja.

   Czy na tym polega jednolitość orzecznictwa sądów powszechnych, która pozostaje w Pańskiej gestii z mocy ww ustawy? Czy na tym polega konstytucyjna ochrona uczciwego obywatela Rzeczpospolitej Polskiej w “państwie prawa”? Gdzie jest etyka i odpowiedzialność urzędników wymiaru sprawiedliwości? Milczenie, a tym samym lekceważenie nie rozwiązuje problemów.

   Pozostaję w przekonaniu, że krzywdy wyrządzone przez urzędników państwowych bezwzględnie winny przez tych urzędników, lub ich przełożonych zostać naprawione. Przebaczenia dla przestępców w togach oraz zapomnienia ich przestępstw nie ma i być nie może.

Z poważaniem,



*************      ODPOWIEDŹ     *********** 

SĄD NAJWYŻSZY
RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ
ZESPÓŁ DS KORESPONDENCJI
PP.V. 051 - 396/2010                 Warszawa 20 kwietnia 2010

 
   Odpowiadając na Pana pismo z dnia 7.04.2010r uprzejmie informuję, iż podtrzymuję treść udzielonych Panu wyjaśnień w piśmie z dnia 7.08.2008 i 7.09.2008.
   Ponadto wyjasniam (po raz kolejny), iż postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2005r sygn.akt ICSK 93/05 jest ostateczne.
   Oznacza to, że nie przysługuje wobec powyższego orzeczenia żaden środek odwoławczy ani inny środek zaskarżenia.
   Treść Pana pisma znana jest Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego, a odpowiedzi udzielono z upoważnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 12.04.2010r.
       Główny Specjalista Ewa B.

********   MOJA ODPOWIEDŹ DO PANI EWY B.  **********

04 maja 2010

       E. B.    Główny Specjalista
       Zespół d/s korespondencji
       Sąd Najwyższy Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41

re: PP.V.051-396/2010

Szanowna Pani

   W związku z Pani pismem nr PP.V -051-396-2010 z dn.20 kwietnia 2010, z całym należnym szacunkiem, informuję Panią niniejszym, że nie była Pani adresatem mojego LISTU OTWARTEGO z dn. 07 kwietnia 2010, a zatem pismo Pani nie może stanowić dla mnie formalnej odpowiedzi adresata tj. Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.
   Obawiam się, że dotychczasowa tzw. wymiana pism sygnowanych, czy to przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, czy Dyrektora Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego nie spełniała formalnych wymogów odpowiedzi na ww WNIOSEK z dn. 08.września 2008  w trybie Ustawy z dnia 14 czerwca 1960 roku Kodeks Postępowania Administracyjnego (Dz. U. z 2000 r. nr 98 poz. 1071).
   Wybaczy Pani, ale informacja podana przez Panią jakoby treść mojego pisma jest znana Pierwszemu Prezesowi, nie jest dla mnie, a dalej opinii społecznej, satysfakcjonująca, bowiem nie o znajomość “przekrętów” w systemie wymiaru tzw. sprawiedliwości, a o skuteczne działanie przeciwko nim, na czym zasadzają się tezy mojego WNIOSKU.
   Z uwagi na powyższe, mój LIST OTWARTY z dn. 07 kwietnia 2010 pozostaje nadal bez odpowiedzi o działaniu w sprawie Sądu Najwyższego chyba, że oczekuje Pani, a właściwie Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej na ponowne jego przesłanie.

Z poważaniem,



******    NIEOCZEKIWANA I CAŁKOWICIE    
               NIEPOTRZEBNA  KORESPONDENCJA   ******
                              

Sąd Najwyższy Rzeczpospolitej Polskiej    Warszawa, 13 maja 2010
Zespół ds Korespondencji
PP.V  -051 -396 /2010

   Odpowiadając na kolejne Pana pismo z dnia 4.05.2010 r uprzejmie informuję, iż podtrzymuję treść udzielonych Panu wyjaśnień w pismach z dnia 20.04.2010, 5.09.2008, 7.07.2008r.
   Wyjaśniam, iż Zespół ds. Korespondencji Sądu Najwyższego jako organ podległy wykonuje polecenia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego i jest uprawniony do udzielania odpowiedzi z upoważnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.
   Dalsza korespondencja w przedmiotowej sprawie, jako bezprzedmiotowa pozostawiona będzie bez odpowiedzi.
      Główny Specjalista – Ewa B.



***  ZBYTECZNA KORESPONDENCJA Z PANIĄ EWĄ B. ***

07. czerwca 2010

       E.B.     Główny Specjalista
       Zespół d/s korespondencji
       Sąd Najwyższy Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41


Szanowna Pani,

   W związku z kolejnym Pani pismem nr PP.V -051-396-2010 z dn. 13 maja 2010, uprzejmie informuję Panią, że uważałem, że moja odpowiedź była na tyle jasna i logiczna, aby zrozumieć, że
niestety, nie oczekuję od Pani żadnych tzw. odpowiedzi. Nie była Szanowna Pani adresatem mojego WNIOSKU ani LISTÓW OTWARTYCH w sprawie, a zatem pismo Pani nie ma najmniejszego sensu i potraktowane zostało należnie.

   Jak można domniemywać, mój LIST OTWARTY do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej, prof. dr hab. Lecha Gardockiego z dnia 07 kwietnia 2010 pozostaje w mocy i nadal oczekuję na rzeczywiste działanie adresata.

   Swoją drogą, zastanawia fakt, dlaczego pewnym osobom w Sądzie Najwyższym tak bardzo zależy na “ukręceniu łba” sprawie. Czyżby praktyka zastosowana przez sędziny Sądu Apelacyjnego Rodatus, Jefimko i Fick-Brzeską, a zatem przestępstwo wobec prawa, była nagminnie stosowana w systemie wymiaru tzw. sprawiedliwości, tj. w sądach “państwa prawa?” 

Z poważaniem,



*************     I PISMO GŁÓWNE     **********


07 czerwca 2010

       Pan
       prof. dr hab. Lech G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     


Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego,

   W odpowiedzi na mój drugi LIST OTWARTY z dnia 07 kwietnia 2010 we wiadomej Panu sprawie, domagający się merytorycznego, pod względem prawnym, weryfikacji wyroku z dnia 10 lutego 2005 syg, I ACa 509/04 wydanego przez sędziny SA w Warszawie Rodatus, Jefimko, Fick – Brzeską, w którym to sędziny popełniły przestępstwo wobec prawa kpiąc tym samym z wymiaru sprawiedliwości, a na który to list otwarty, wciąż oczekuję reakcji Pańskiego urzędu, otrzymałem z Sądu Najwyższego pisma: z dnia 20 kwietnia 2010, 2010 i kolejne z dnia 13 maja 2010, oba sygnowane  PP.V – 051 – 396 / 2010 podpisane przez Główną Specjalistkę Panią Ewę B.

   Będę szczerze zobowiązany za nietrywializowanie meritum sprawy, jak mniemam istotnej dla normalnych ludzi, ewidentnie pokrzywdzonych przez sędziów, niby to stosujących polskie prawo w wydawanych orzeczeniach, oraz nielekceważenie mnie poprzez wszelkie próby “zniechęcenia” mnie do walki o słuszną rację.

   Czy tak trudno zrozumieć, że brak działania z Pańskiej strony to popieranie przestępców w togach, chronionych immunitetami.


Z poważaniem,

**************      ODPOWIEDŹ     ****************

Godło
Sąd Najwyższy
Rzeczpospolitej Polskiej
Zespół d/s korespondencji    Warszawa, 18 czerwca 2010
PP V - 051 - 396/10

 Odpowiadając na kolejne Pana pismo z dnia 7 VI 2010 r. skierowane do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, a przekazane przez Adresata do Zespołu do spraw korespondencji Sądu Najwyższego uprzejmie informuję, iż podtrzymuję treść udzielonych Panu wyjaśnień w pismach z dnia 20 IV 2010, 13 V 2010, oraz z dnia 7 VIII 2008, 7 IX 2008.
 Ponownie wyjaśniam, iż postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2005 sygn. akt. ICSK 93/05 jest ostateczne.
 Oznacza to, że nie przysługuje wobec powyższego orzeczenia żaden środek odwoławczy, ani inny środek zaskarżenia.
 Dalsza korespondencja w powyższej sprawie jako bezprzedmiotowa pozostawiona będzie bez odpowiedzi.
Kierownik Zespołu ds korespondencji SN
Sędzia Joanna K-M.


*** MOJA ODPOWIEDŹ W ZBYTECZNEJ KORESPONDENCJI ***

14.07.2010

      Sędzia Joanna K-M.
      Kierownik Zespołu ds korespondencji
      Sąd Najwyższy RP
      Pl. Krasińskich 2/4/6
      00-951 Warszawa 41


Szanowna Pani,

   Odpowiadając na sygnowane przez Panią pismo PP V – 051- 396/10 z dnia 18 czerwca 2010 informuję Panią, z całym szacunkiem, że nie przyjmuję treści tegoż do wiadomości.

   Wydaje się, że jako sędzia, winna Pani rozumieć, że odpowiedzialność merytoryczna sekretariatu (zespołu ds korespondencji) za rozwiązanie istoty merytorycznej wniosku skierowanego do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, jest żadna. Sekretarki, a taką funkcję pełni Pani, jak również Pani Ewa B. (być może również sędzia) nie mają takich umocowań prawnych wynikających z Ustawy o Sądzie Najwyższym.

   Nie jestem zainteresowany strukturą pomocniczą Sądu Najwyższego, w tym Waszym Zespołem ds Korespondencji, jego upoważnieniami i podległością, i nie wiem po co takie informacje znalazły się w pismach Pań do mnie.

   Podobnie, informowanie mnie o datach pism kierowanych do mnie, które Panie nazywają odpowiedziami uważam za zbyteczne. Nie było w nich odpowiedzi na istotną kwestię dotyczącą stosowania prywatnej interpretacji prawa zastosowanego w wyroku z 10 lutego 2005  I ACa 509/04 zawartego w moim WNIOSKU FORMALNYM z dnia 08.09.2008 skierowanym do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej. Uprzejmie informuję Panią, że cała korespondencja opublikowana została na mojej stronie internetowej umożliwiając uczciwemu obywatelowi wiedzę na temat traktowania go przez urzędy konstytucyjne, których zadaniem jest obrona jego praw obywatelskich zawartych w Konstytucji RP jak i innych zagwarantowanych mu w ustawach niższego rzędu.


Z poważaniem,


*****  ORAZ KOLEJNE PISMO DO PREZESA SN *****

14.07.2010

       Pan
       prof. dr hab. Lech Gardocki
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     

Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego,

   Będę szczerze zobowiązany za merytoryczne stanowisko Pańskiego Urzędu w odpowiedzi na mój WNIOSEK FORMALNY z dnia  08.09.2008 dotyczące stosowania przez sędziny Sądu Apelacyjnego w Warszawie ich prywatnego prawa w wyroku z 10 lutego 2005  I ACa 509/04.

   Nie sądzę, że Pańskie sekretarki z zespołu d/s korespondencji są wyposażone w merytoryczne kompetencje odpowiadania za Pana i podejmowania jakiejkolwiek korespondencji ze mną w ww kwestii. Stąd uprzejmie informuję, że oczekuję istotnej odpowiedzi tak na WNIOSEK FORMALNY, jak i późniejsze LISTY OTWARTE, traktujące o tym samym problemie chorego systemu wymiaru tzw. sprawiedliwości.

Z poważaniem,

********* PISMO Z SĄDU NAJWYŻSZEGO ********

Warszawa 07 lipca 2010
I PPV-051-396/2010

Odpowiadając na kolejne Pana pismo z dnia 14.07.2010r., uprzejmie informuję, iż podtrzymuję treść udzielonych Panu wyjaśnień w pismach z dnia 18.06., 13.05., 20.042010r., 7.08.2008 i 5.09.2008.
Dalsza korespondencja w powyzszej sprawie jako bezprzedmiotowa pozostawiona będzie bez odpowiedzi.
Treść Pana pisma znana jest Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego, a odpowiedzi udzielono z upoważnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 19.07.2010
Główny specjalista E.B.

*********  MOJA REAKCJA NA POWYŻSZE *********

Szczecin, dn. 16.08.2010

       Pan
       prof. dr hab. Lech Gardocki
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41     

Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego,

 W załączeniu przesyłam ponownie mój LIST OTWARTY, umożliwiając Panu wykorzystanie Pańskich kompetencji, wynikających z odpowiednich ustaw, w celu przywrócenia porządku prawnego w procesie o naruszenie dóbr osobistych.

 Trudno zrozumieć błazenadę Pani Ewy B. z Zespołu ds Korespondencji Sądu Najwyższego, poza wystawianiem odpowiedniej cenzurki samej sobie, jak i najwyższej instytucji tzw. wymiaru sprawiedliwości Rzeczpospolitej Polskiej. Uporczywe przysyłanie mi pism o tej samej treści przez Panią Ewę Bukowską, nie rozwiązuje problemu skandalicznych wyroków wydanych w tymże procesie z naruszeniem podstaw prawnych. A powoływanie się przez Panią E. Bukowską na Pańską wiedzę i upoważnienie w tej kwestii, wystawia wątpliwą cenzurkę również Panu Profesorowi Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego, co w tym przypadku budzić musi sprzeciw natury obiektywnej.

Z poważaniem,


*********  REAKCJA Z SĄDU NAJWYŻSZEGO *******

Warszawa 15 września 2010
I PPV-051-396/10


Odpowiadzjąc na kolejne Pana pismo z dnia 16 VII 2010r., uprzejmie informuję, iż treścią swą nie nawiązuje ono do kompetencji Sądu Najwyższego określonych przepisem k.p.c. i ustawy z dnia 23 listopada 2002 o Sądzie Najwyższym (Dz.U. Nr 240, poz. 2053 ze zm.)
Zgodnie z ustawą z dnia 23 listopada 2002r. o Sądzie Najwyższym (Dz. U. Nr 240, poz. 2052 ze zm.) Sad Najwyższy jest organem władzy sądowniczej powołanym do:
1) sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez:
a) zapewnienie w ramach nadzoru zgodności z prawem oraz jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych i wojskowych przez rozpoznanie kasacji oraz innych środków odwoławczych,
b) podejmowanie uchwał rozstrzygających zagadnienia prawne,
c) rozstrzyganie innych spraw określonych w ustawach.
2) rozpoznawania protestów wyborczych oraz stwierdzania ważności wyborów do Sejmu i Senatu oraz wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, a także ważności referendum ogólnokrajowego i referendum konstytucyjnego.
2a) rozpoznawania protestów wyborczych w wyborach do Parlamentu Europejskiego
3) opiniowania projektów ustaw i innych aktów normatywnych, na podstawie których orzekają i funkcjonują sądy, a także innych ustaw w zakresie, w którym uzna to za celowe.
4)wykonywania innych czynności określonych w ustawach.
Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością orzeczniczą sądów niższych instancji w zakresie i formie procesowej określonej przepisami prawa tj. przez rozpoznawanie skarg kasacyjnych oraz innych środków odwoławczych przewidzianych w k.p.c. Oznacza to, że wszelkie zarzuty dotyczące postepowania sądowego i wydanych orzeczeń mogą być poddane nadzorowi tego sądu wyłącznie w przedstawionym wyżej trybie procesowym.
W omawianej przez Pana sprawie III instancje sądów - sąd okręgowy, sąd apelacyjny i Sąd Najwyższy dokonały kontroli instancyjnej zapadłych orzeczeń, co wyczerpuje drogę sądową w polskim prawie.
Kierownik Zespołu do spraw korespondencji SN
Sędzia J. K-M.

*********  MOJA REAKCJA NA POWYŻSZE **********

Szczecin, 26.09.2010

      Sędzia J. K-M.
      Kierownik Zespołu ds Korespondencji SN
      Sąd Najwyższy Rzeczpospolitej Polskiej
      pl. Krasińskich 2/4/6
      00-951 Warszawa 41

Szanowna Pani,

 Czy w piśmie z dnia 15 września 2010 nr IPPV-051-396/10 skierowanym do mnie, Szanowna Pani kpi sobie, czy też w sposób bezpardonowy obnaża zidiocenie polskiego sądownictwa?

 Wydaje się, że cytowanie ustaw, po upływie dwóch lat od złożenia przeze mnie formalnego wniosku o zbadanie zasadności skandalicznego wyroku wydanego przez trzy debilne osoby w togach sędzin Sądu Apelacyjnego w Warszawie, jest nie tylko niestosowne, ale i ewidentnie nieuczciwe.
Zastanawiające jest wysyłanie mi bredni, zamiast przyznanie, że Pani koleżanki z korpusu sędziowskiego popełniły przestępstwo wobec nauk prawnych i orzecznictwa, jak również  spowodowanie przywrócenia adekwatności przepisów prawnych w kwestionowanym wyroku. Co przez to Wasze wicie się niczym piskorz, chcecie osiągnąć? Odpowiedzialność za hańbę owego wyroku spada również na Was, bowiem krycie nieuczciwych sędzin, tj. Rodatus, Fick-Brzeskiej i Jefimko, nie zdejmie z nich odpowiedzialności za nieuczciwość i brak przyzwoitości, bardzo delikatnie ujmując, nie przywróci w żaden sposób honoru, o ile w ogóle etyka była kiedykolwiek ich udziałem.

 Jedynym Waszym celem, jak wielokrotnie dowodzicie, tak w procesie, jak i po nim, jest bezczelna ochrona złodzieja, czyli pospolitego przestępcy. Czy na tym zasadza się rola tzw. wymiaru sprawiedliwości? Czy na to macie mandat narodu wynikający z odpowiednich aktów prawnych? Wydaje się, że z Waszego poziomu, nie dostrzegacie już tych, dla ochrony których Was powołano na intratne, bez wątpienia, stanowiska. Stawiacie się ponad prawo, z którego żyjecie. A może to nieprawda. Bowiem trudno uwierzyć, że trzy ww sędziny “szmacąc” siebie i zawód sędziowski, uczyniły to bezinteresownie.

 Po raz kolejny informuję Panią, jako przedstawiciela Sądu Najwyższego, że sprawa o której informuję we wniosku formalnym z dnia 08 września 2008, oraz ponawiam w listach otwartych jest nadal nie załatwiona i nadal w imieniu opinii społecznej oczekuję na nadanie jej stosownego  biegu w celu przywrócenia zasad prawa, w miejsce zastosowanego bezprawia. I mam nadzieję, że wreszcie zrozumiecie, że wyjaśnienie tego skandalu leży w Waszym interesie.


Z poważaniem,


*********  BRAK ODZEWU Z SN, A ZATEM  ***********

Szczecin, 03.11.2010

       Pan
       prof. dr hab. L. G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    

    W N I O S E K    P O N O W N Y

o weryfikację prawną wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 10 lutego 2005, sygn. akt 509/04 wydanego przez SSA M.Rodatus, J.Fick-Brzeską i E.Jefimko, oraz spowodowanie rzetelnego rozpatrzenia sprawy w oparciu o obowiązujące przepisy prawne w ramach nadzoru nad jednolitością orzecznictwa sądów powszechnych wynikającego z Ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z dnia 31 grudnia 2002 r nr 240 poz.2052).

    U Z A S A D N I E N I E

 Wniosek formalny z dnia 08.09.2008 (w załączeniu) złożony w imieniu opinii społecznej został całkowicie przez adresata zlekceważony. Trudno zrozumieć tzw. korespondencję nim wywołaną, a nie wnoszącą merytorycznie nic do kwestii wyjaśnienia tego kuriozalnego wyroku. Ów skandaliczny wyrok wydany w oparciu o matactwo sędzin jest hańbą dla wymiaru sprawiedliwości Rzeczpospolitej Polskiej.

 Wyrażam przekonanie, że wyjaśnienie sprawy w myśl obowiązujących przepisów prawnych leży w interesie praworządności i dobrego imienia sądownictwa polskiego.


Z poważaniem,

********  BRAK ODZEWU, ZATEM KIERUJĘ *********

Szczecin, 20.12.2010

       Pan
       prof. dr hab. L. G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    


Szanowny Panie Profesorze:

 Kim Pan jest? Czym jest Pański Urząd Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej? Czy nie jest dla Pana ohydą bezprawie stosowane przez tych, którzy z racji urzędu winni chronić przed nim zwykłego obywatela tego kraju? Dlaczego nie reaguje Pan, jak normalny człowiek, na obnażanie skandalicznych szachrajstw i matactw w wykonaniu pospolitych przestępczyń pobierających wynagrodzenie sędzin sądów powszechnych za niezgodne z przepisami prawa Rzeczpospolitej Polskiej i kanonami nauk prawniczych wyroki wydawane w imieniu tejże Rzeczpospolitej Polskiej, skądinąd uważanej za państwo prawa.

 W dobrej wierze, jako wyraziciel opinii społecznej zgłosiłem do Pańskiego Urzędu Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej wniosek o zbadanie zasadności zastosowanych matactw przez tzw. sędziny Sądu Apelacyjnego w Warszawie, niejakie Rodatus, Fick-Brzeską i Jefimko w wyroku z dnia 10 lutego 2005 sygn. akt 509/04. Było to 08.09.2008. Ponowiłem tenże wniosek dn. 03.11.2010. 

 Czy zatem na lekceważeniu petenta i wykazywaniu maksymalnie złej woli zasadza się Pański Urząd? Wydaje się, że lekceważenie i “chowanie głowy w piasek” ani nie licuje z Pańskim Urzędem, ani autorytetem Profesora. Nie poczuwam się wszakże do pouczania Pana. Zdaje się, że dobra wola i stanowcza reakcja na niedopuszczalne praktyki tzw. sędzin, tj. kobiet, które wykazały ewidentnie, że stosowanie prawa nie leży w ich kompetencjach, właściwie służyłoby społeczeństwu, które ma konstytucyjne zagwarantowaną ochronę prawną przed przestępcami. Zwłaszcza, kiedy to bezprawie stosowanie jest przez urzędników państwowych odpowiedzialnych z urzędu i wykształcenia za bezstronne stosowanie prawa. Komu to służy? Czy tak trudno się domyślić?

 Nie mam wątpliwości, że przez pokrętne, a przez to przestępcze działanie ww sędzin, wymiar sprawiedliwości Rzeczpospolitej Polskiej skrzywdził człowieka, już to pokrzywdzonego przez działalność przestępcy. Jestem przekonany, że ponosi Pan i Pański Urząd odpowiedzialność za naprawę tegoż skandalicznego przypadku. On po prostu zaistniał i Pan o tym wie, a on niejako gangrena toczy system sądownictwa polskiego. I dopóki nie zostanie on należycie wyjaśniony i naprawiony, ten system będzie chorym i gnijącym wymiarem niesprawiedliwości.

Z poważaniem,


****** NIE WZRUSZYŁO TO ADRESATA, A ZATEM ******

Szczecin, 31.01.2011

       Pan
       prof. dr hab. L. G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    


Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej:

 Wobec braku pańskiej reakcji na poprzednie pismo z dnia 20 12. 2010 skierowane do Pana w imieniu opinii społecznej, ponawiam niniejszym wezwanie Pańskiego Urzędu do wykorzystania przez Pana Jego ustawowych uprawnień w celu spowodowania weryfikacji prawnej wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005, sygn. akt 509/04 wydanego przez SSA M.Rodatus, J.Fick-Brzeską i E.Jefimko.

 Skoro jednak i niniejsze wezwanie napotka maximum Pańskiej złej woli i totalnej inercji, a tym samym osłanianie ww trójcy debili w togach, tzw. sędzin Sądu Apelacyjnego w Warszawie, opinia społeczna będzie zobowiązana za wskazanie kompetentnego urzędu, który rzetelnie poprowadzi weryfikację prawną tego skandalicznego wyroku, który nie tylko obraża prawo materialne, ale przede wszystkiem obraża prawo procesowe, świadcząc o bezprawiu stosowanym przez tzw. strażniczki wymiaru sprawiedliwości Rzeczpospolitej Polskiej, hańbiących imię zarówno Pańskiego, jak i mojego kraju – bowiem w Jego imieniu tenże skandaliczny wyrok został wydany.

 Proszę pogodzić się z faktem, że nie zaprzestanę działań w celu doprowadzenia do rzetelnej weryfikacji tego wyroku w zgodzie z obowiązującym prawem i kanonami nauk prawniczych. Trudno zrozumieć, że to przede wszystkiem opinii społecznej zależy na dobrym imieniu wymiaru sprawiedliwości Rzeczpospolitej Polskiej, a nie urzędnikom tegoż, nie wyłączając Pańskiego urzędu Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Czyżby hańba przestępczyń w togach była normą tegoż wymiaru sprawiedliwości? Wydaje się, że wobec tego dobre imię wielu uczciwych i rzetelnych sędziów w systemie również skalanych jest działalnością takowych debili, i dzięki temu cały system skażony jest ropiejącą gangreną nieuczciwości tak wobec innych sędziów, jak i uczciwych obywateli tego kraju.

 Czas najwyższy położyć kres temu nieuczciwemu procederowi prywaty debili w togach i zastosować przepisy prawa do najzwyklejszej sprawy o ochronę dobra osobistego, jakim jest wizerunek. Za prawnym rozwiązaniem przemawia orzecznictwo sądów powszechnych wydanych przed i po owym kuriozalnym wyroku Sądu Apelacyjnego 509/04.


Z poważaniem,


********  PRZEŁKNIĘTO I POWYŻSZE **********

Szczecin, 07.03.2011

       Pan
       prof. dr hab. L. G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    


Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej:

 Wobec braku pańskiej reakcji na poprzednie pismo z dnia 31 01. 2011 skierowane do Pana w imieniu opinii społecznej, ponawiam niniejszym wezwanie Pańskiego Urzędu do wykorzystania przez Pana Jego ustawowych uprawnień w celu spowodowania weryfikacji prawnej wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005, sygn. akt 509/04 wydanego przez SSA M.Rodatus, J.Fick-Brzeską i E.Jefimko.

 Pragnę zauważyć, że lekceważenie, jakiego doświadcza opinia społeczna w mojej osobie ze strony Pańskiego Urzędu ewidentnie wskazuje  na “wysoką kulturę” (?) obsługi prawnej w “państwie prawa”. To i  brak działania Sądu Najwyższego w kwestii wyjaśnienia sprawy, o co  wnioskuję, nie tylko bezsprzecznie wskazuje na zasadność mojej interwencji, jak również na brak elementarnej przyzwoitości, a także naruszanie przepisów prawa przez Sąd Najwyższy Rzeczpospolitej Polskiej..  

 Ponawiam również prośbę o wskazanie kompetentnego urzędu, który wyjaśni ten skandaliczny wyrok i spowoduje ponowne rozpatrzenie sprawy zgodnie z obowiązującym prawem.


Z poważaniem,

********   KOLEJNY BRAK ECHA   **********


Szczecin, 10.04.2011

       Pan
       prof. dr hab. L. G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    


Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej:

 Pragnę niniejszym zwrócić Pańską uwagę na fakt, że ani Pańskie milczenie, ani szczególnie brak Pańskiego działania w celu wyjaśnienia i sprostowania wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005, sygn. akt 509/04 wydanego przez SSA M.Rodatus, J.Fick-Brzeską i E.Jefimko, nie zatrze hańby Polskiego sądownictwa.

 Zatem w trosce o dobre imię przyzwoitych sędziów (bo nie mam wątpliwości, że i tacy są),
ponawiam, po raz kolejny wezwanie Pańskiego Urzędu do wykorzystania przez Pana, Jego ustawowych uprawnień w celu spowodowania weryfikacji prawnej wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005, sygn. akt 509/04 wydanego przez SSA M.Rodatus, J.Fick-Brzeską i E.Jefimko.

 Skoro jednak, pomimo ustawicznych monitów, nie zamierza Pan skorzystać z uprawnień ustawowych w celu przywrócenia jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych, ponawiam po raz kolejny prośbę o wskazanie kompetentnego i rzetelnego urzędu, który spowoduje wyjaśnienie tego skandalicznego wyroku i ponowne rozpatrzenie sprawy o naruszenie dóbr osobistych przez rozpowszechnianie wizerunku bez zgody portretowanego, zgodnie z obowiązującym prawem.

Z poważaniem,


*********  I NASTĘPNE WEZWANIE *************


Szczecin, 16.05.2011

       Pan
       prof. dr hab. L. G.
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    


Szanowny Panie Profesorze, Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej:

 Wobec braku jakiejkolwiek reakcji ze strony Pana na kierowane przeze mnie pisma z 31.01.2011 (nr 101647354), 07.03.2011 (nr 1588707230) i 11.04.2011 (nr 165002882), po raz kolejny kieruję wezwanie Pańskiego Urzędu do wykorzystania przez Pana, Jego ustawowych uprawnień w celu spowodowania weryfikacji prawnej wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005, sygn. akt 509/04 wydanego przez SSA M.Rodatus, J.Fick-Brzeską i E.Jefimko.

 Skoro jednak, pomimo ustawicznych monitów, nie zamierza Pan skorzystać z uprawnień ustawowych w celu przywrócenia jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych, ponawiam po raz kolejny prośbę o wskazanie kompetentnego i rzetelnego urzędu, który spowoduje wyjaśnienie tego skandalicznego wyroku i ponowne rozpatrzenie sprawy o naruszenie dóbr osobistych przez rozpowszechnianie wizerunku bez zgody portretowanego, zgodnie z obowiązującym prawem.

 Wydaje się, że już człowiek o zgoła przeciętnej inteligencji uzna postępowanie Sądu Najwyższego w rzeczonej sprawie za żałosny paradoks w polskiej edycji “państwa prawa”, kiedy to Sąd w bardzo nieudolny (i wiece chamski) sposób, poprzez zaniechanie, broni krętactw i bezprawia stosowanych przez swoje przedstawicielki (tj. ww sędziny SA), wystawiając tym samym nader haniebną cenzurę polskiemu sądownictwu.

 Zastanówcie się, Sędziowie, nad maksymą “Do tryumfu zła wystarczy, aby dobry człowiek nie uczynił nic”. A być może stać Was na odrobinę elementarnej przyzwoitości.


Z poważaniem,

 

*********  OTO REAKCJA URZĘDNIKA *************

Warszawa 24 maja 2011
PPV-051-129/2011

Odpowiadając na Pana ponowne pismo z dnia 16.05.11r., zawierające wezwanie do weryfikacji wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005r. sygn. akt 509/04 w sprawie o odszkodowanie przeciwko Biuru Podróży "Orbis", Zespół do Spraw Korespondencji Sądu Najwyższego, uprzejmie informuje, iż przepisy prawa zawarte w kodeksie postępowania cywilnego, nie uprawniają Sądu Najwyższego (jak również Prezesów tego Sądu) do ponownego procesowego badania niniejszej sprawy.
W szeregu odpowiedziach udzielanych Panu, wskazywano, iż przepisy prawa procesowego, jak również przepisy kompetencyjne odnoszące się do Sądu Najwyższego, nie dopuszczają możliwości procesowego rozpoznawania, ani też badania w innym trybie wyroków po rozpoznaniu przez instancyjny sąd odwoławczy jak i w trybie nadzwyczajnym przez Sąd Najwyższy. Kodeks postepowania cywilnego, ani inne ustawodawstwo nie przewiduje weryfikowania przedmiotowego orzeczenia wydanego w roku 2005r., zwłaszcza po wyczerpaniu drogi instancyjnej kontroli sądowej.
Zespół do Spraw Korespondencji Sądu Najwyższego, wobec braku podstaw prawnych spełnienia Pana oczekiwań oraz wobec ponawiania pism odnoszących się do tych samych kwestii prawnych, uprzejmie prosi o zaniechanie dalszej korespondencji, która w przypadku wpłynięcia zostanie złożona do akt.
Zarazem należy zauważyć, iż brak podstaw prawnych Pana żądaniom, w sposób szczególny nie upowaznia do artykułowania zarzutów graniczących z naruszaniem dóbr osobistych osób zniesławianych.
Główny specjalista B.Ż-Z.

********  I MOJA ODPOWIEDŹ DO TEJ PANI *******

Szczecin, 19.06.2011

       Pani
       Barbara Ż-Z.
       Główny specjalista
       Zespół ds korespondencji
       Sąd Najwyższy
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    


Szanowna Pani:
 W odpowiedzi na Pani pismo z dn.24 maja 2011 nr PPV-051-129/2011 uprzejmie informuję, że nie była Pani adresatem moich wniosków, bowiem kierowane one były do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej, pana prof. dr hab. Lecha Gardockiego. Nie mam najmniejszego pojęcia, ani nie mam żadnego obowiązku wiedzieć, kim Pani jest i jaką funkcję pełni Pani w zespole ds korespondencji – nawet jeśli Pani pieczątka wyraźnie stanowi o tym, że jest Pani Głównym specjalistą.
 Z uwagi na powyższe, nie jest Pani miarodajnym dla mnie źródłem informacji i dlatego też zawarte w Pani piśmie podręcznikowe brednie potraktowane zostają odpowiednio.
 Informuję przeto, o ile Pani nie wiadomo, że wnosząc wniosek do konkretnego Urzędu, korzystam z moich praw konstytucyjnych (art. 63), a Waszym (niemalże psim) obowiązkiem jest rzetelne ustosunkowanie się doń.
 Nie interesują mnie brednie o niemożności zbadania zasadności argumentów składu sądu apelacyjnego w Warszawie w wyroku nr 509/04, tym bardziej, że nijak się mają do ustanowionego prawa, kanonów nauk prawniczych, jak i podstaw logiki.
 Wypada przytoczyć kolejne artykuły Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, a mianowicie 183,  tj. o nadzorze Sądu Najwyższego nad działalnością sądów powszechnych w zakresie orzekania, oraz 83 o obowiązku przestrzegania prawa przez każdego.
 Ja prawo przestrzegam i domagam się tego od urzędów, powołanych szczególnie do przestrzegania i stosowania prawa, a nie jego naruszania w myśl partykularnych interesów warszawki, lubo własnych interesów sędzin, z domniemaniem korupcji.
 A jeśli chodzi o Pani końcową uwagę, to informuję, że osoby naruszające prawo i korzystające w tym swoim procederze z imienia Rzeczpospolitej Polskiej, tj. Pani i mojego kraju, same zniesławiają się, jeśli można mówić o jakiejkolwiek ich czci, skoro popełniają krzywoprzysięstwo wobec roty przysięgi sędziego, z Bogiem na ustach. Same zatem zniesławiły siebie i swoje kompetencje. A Pani kwestia, z uwagi na powyższe, jest dalece niestosowna. Wypadałoby przede wszystkiem powiadomić osoby bez czci tzn. wiadome sędziny SA, że same się jej pozbyły.

Z poważaniem,

*********************************************

NA UWAGĘ ZASŁUGUJE PERFIDNA GRA ZESPOŁU DS KORESPONDENCJI SN, BOWIEM GŁÓWNY SPECJALISTA Barbara Ż-Z W BEŁKOCIE PRZESŁANYM MI, NIE ZAJĄKNĘŁA SIĘ NAWET O ZMIANIE NA FUNKCJI PIERWSZEGO PREZESA SN. A JA PO PROSTU PRZEGAPIŁEM FAKT, ŻE OD PAŹDZIERNIKA 2010 FUNKCJĘ TĘ PEŁNI PAN STANISŁAW Z.DĄBROWSKI, A ZATEM PONOWIŁEM WNIOSEK, ROZPOCZYNAJĄC WSZYSTKO OD NOWA.


                                                          Szczecin, 04.07.2011

do rąk własnych

       Pan
       Stanisław Z. Dąbrowski
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    


Szanowny Panie Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej:

 Pozwalam sobie niniejszym w imieniu opinii społecznej skierować na Pana ręce poniższy wniosek, rozpoczynając ponownie procedurę, z prośbą o wykorzystanie pańskich uprawnień i autorytatywnej wiedzy w dziedzinie prawa cywilnego w celu spowodowania wnikliwej analizy prawnej przedstawionej sprawy, jak również rzetelnego rozwiązania jej zgodnie z literą prawa.


     W N I O S E K
o stwierdzenie rozbieżności orzecznictwa sądów powszechnych, oraz spowodowanie wzruszenia wyroku rozbieżnego z powszechnie stosowanym orzecznictwem i uczciwe rozpoznanie sprawy przez bezstronny i niezawisły sąd zgodnie z obowiązującym prawem w Rzeczpospolitej Polskiej.

W związku z art.1 § 1, oraz art.5, art.60 § 1 Ustawy z dnia 23 listopada 2002 r o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2002 r Nr 240, poz. 2052), oraz § 3 p. 4,  § 104 i § 105 Uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego z dn. 1.12.2003 w sprawie Regulaminu Sądu Najwyższego (M.P. 03.57.898 ze zm.) w imieniu opinii społecznej wnoszę o analizę i stwierdzenie   rozbieżności orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 10 lutego 2005 sygn. I ACa 509/04 wydanego przez SSA M.Rodatus, J.Fick-Brzeską i E.Jefimko. z powszechnie stosowanym przez sądy polskie orzecznictwem w sprawie o ochronę dóbr osobistych z art. 23, 24 kc przez rozpowszechnianie wizerunku bez zgody portretowanego z mocy art. 81 u.2 p.2 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

    U Z A S A D N I E N I E

 Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 lutego 2005 syg, I ACa 509/04 jest ewidentnym i bezprecedensowym pogwałceniem prawa materialnego i procesowego, oraz podwalin nauk prawniczych, jest wyrazem arogancji sądu oraz pogardą dla prawa stanowionego i ogólnoludzkiego, skutkującym niewątpliwie krzywdą obywatela Rzeczpospolitej Polskiej. 
Sprzeciw musi budzić fakt, że wobec obowiązywania tego samego prawa, ten sam Sąd Apelacyjny wydaje diametralnie przeciwstawne orzeczenia w sprawach z takiego samego stosunku prawnego, vide wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 13 stycznia 1999, sygn. akt  I ACa 1089/98.
 Obydwa przypadki dotyczą rozpowszechniania wizerunku powodów bez ich wiedzy i zgody. Zgodnie z doktryną na opublikowanie i rozpowszechnianie wizerunku absolutnie konieczna jest zgoda osoby portretowanej.

 W obydwu przypadkach
- osobami, których wizerunek rozpowszechniano były osoby prywatne, a zatem w
- obydwu przypadkach oprócz naruszenia ich prawa do wizerunku, naruszono ich prawo do prywatności;
- osoby, których wizerunek rozpowszechniano nie były w żadnym stosunku zależności od podmiotów rozpowszechniających ich wizerunek;
- nośnikiem, na którym utrwalono wizerunek był film;
wizerunek osoby został rozpoznany przez osoby trzecie, podczas projekcji filmu;
- udowodniono przed sądem fakt publikacji i rozpowszechniania wizerunku przez pozwanych;
- pozwani korzystali z własności powodów, bez ich zgody, a zatem bezprawnie;
 
 Na wyraźne podkreślenie zasługuje fakt, że w wyroku I ACa 509/04 Sąd nie zakwestionował braku zgody na rozpowszechnianie wizerunku powoda przez pozwanego, co zostało przed sądem udowodnione.

 Sąd Apelacyjny w wyroku I ACa 509/04 wykazał wyjątkową niekompetencję poprzez, obrazę prawa procesowego poprzez nieuchylenie wyroku Sądu I instancji, wobec uwzględnienia
uchybienia polegającego na domniemaniu zgody na rozpowszechnienie wizerunku, oraz zastosowanie wykładni rozszerzającej do przejrzystego przepisu lex specialis, skutkującym wypaczeniem treści art. 81 u.2 p.2 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tj.

      Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia   osoby na nim przedstawionej....
        2.Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
        2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. +
FILM

prowadzącej do absurdalnej tezy, że fizyczny człowiek (osoba) jest elementem sekwencji obrazów (filmu), by zostać zarejestrowanym (wizerunek) na tejże sekwencji obrazów (filmie, jako medium rejestrującym).

 Chybione jest ewidentnie niezrozumiałe posiłkowanie się przez sąd na poparcie powyższej absurdalnej tezy pojęciami akcydentalności i akcesoryczności z argumentacji z wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dn 19 grudnia 2001 sygn. I ACa 957/01, orzeczonego przez niewątpliwy autorytet prawniczy, sędziego prof. dr hab. Bogusława Gawlika.

 Jeśli wierzyć Sądowi, pozwany usunął kadr z wizerunkiem, a nie sporny wizerunek z kadru, bowiem skutkowałoby to sceną grozy, tj. pędzący autokar z turystami bez kierowcy za kierownicą. Na uwagę zasługuje fakt nieprzeprowadzenia dowodu z oględzin na żadnym etapie procedowania, co w przypadku braku dowodu (kasety VHS z filmem) w aktach sprawy wydaje się oczywiste, a w związku z tym, para-dowodowa argumentacja Sądu staje się niechlujnym matactwem.

 Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 10 lutego 2005, sygn. I ACa 509/04, diametralnie rozbieżny z istniejącym orzecznictwem, w opinii społecznej stanowi ewidentną krzywdę poszkodowanego, naruszając prawa człowieka, pozbawiając go prawa do wizerunku i dysponowania nim, prawa do prywatności, jak również konstytucyjnego prawa do równego traktowania przez urzędy państwowe, oraz sprawiedliwego sądu.

 Wyrok I ACa 509/04, jako jedyny, jawnie przeciwstawia się orzecznictwu sądów  powszechnych stosującemu literalnie przepisy prawa, m.in:
- wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie ze stycznia 2008 ACa 705/07, utrzymujący w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie
IC 204/07,
- wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 24 lutego 2005 r. VI ACa 721/04,
- wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dn. 19 grudnia 2001r. I ACa 957/01,
- wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 19 kwietnia 2000 I ACa 1455/99,
- wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 13 stycznia 1999 sygn. akt I ACa 1089/98,
- wyrok Sądu Najwyższego z dn. 2 lutego 1967r. I CR 496/66,
- wyrok Sądu Najwyższego z dn. 16 kwietnia 2004 r. I CK 495/03,
- wyrok Sądu Najwyższego z dn. 20 maja 2004r. II CK 330/03,
oraz bezzasdnie kwestionuje dorobek naukowy prof. dr hab. Ryszarda Markiewicza.

 Reasumując, wypada podnieść kwestię, czemu służy i w czyim interesie wydany został wyrok Sądu Apelacyjnego I ACa 509/04. Jedynym beneficjentem tego wyroku, jak również całego procesu jest pozwany, z którego Sąd nie zdjął odium naruszenia prawa przez rozpowszechnianie wizerunku powoda bez jego zgody, natomiast wykazał bezprecedensową troskę o jego finanse.

 Faktem bezspornym pozostaje nadal naruszenie dóbr osobistych powoda przez rozpowszech-nianie wizerunku bez jego zgody, czego ewidentnym dowodem jest istnienie oryginalnego filmu ze spornym wizerunkiem.

 W opinii społecznej, a jak mniemam również w opinii autorytetu Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej, nie ma przyzwolenia na takie patologie wymiaru sprawiedliwości stosujących w wyroku orzeczonym w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej prywatne prawo gratyfikujące złodzieja za popełnione przestępstwo. Wobec określenia Rzeczpospolitej Polskiej “państwem prawa,” nie może być przyzwolenia na stosowanie karkołomnych manipulacji nad prawem przez niedouczone sędziny, bowiem w ten sposób wymiar sprawiedliwości może transformować w kierunku żałosnego kabaretu, jawnie ochraniającego przestępców, a tym samym promującego przestępczość. 

 Wyrażam przekonanie, że wykorzysta Pan swoją wiedzę prawnika cywilisty, oraz uprawnienia w celu przywrócenia porządku prawnego i spójności orzecznictwa sądów powszechnych, a tym samym ukróci niedopuszczalne praktyki sędzin, które skutkowały haniebnym wyrokiem I ACa 509/04, podważającym wiarę opinii społecznej w wymiar sprawiedliwości w Rzeczpospolitej Polskiej.

Do wiadomości:
Prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie
Rzecznik Praw Obywatelskich


*******   ODPOWIEDŹ Z SĄDU NAJWYŻSZEGO   *******

Godło państwowe                           Warszawa 14 lipca 2011
SĄD NAJWYŻSZY
BIURO STUDIÓW I ANALIZ

 Odpowiadając z upoważnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na Pana pismo z dnia 1 lipca 2011r informuję, iż rozumienie art. 81 ustęp 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. DzU z 2006 Nr 90, poz. 631), przedstawione w piśmie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 9 października 2008r., BSA I-055-115/08 nie straciło na aktualności. Stosownie do treści powołanego przepisu, zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie,  krajobraz, publiczna impreza. Sama forma redakcyjna przepisu przesądza o przykładowym charakterze wskazanych sytuacji, a to oznacza konieczność oceny konkretnego stanu faktycznego na użytek stosowania powołanego przepisu. Stan faktyczny sprawy rozstrzyganej przez Sąd Apelacyjny w Warszawie (I ACa 509/04) pozwolił temu Sądowi uznać, że zachodzi przypadek, który pozwala skorzystać z omawianego uregulowania. Ewentualna wadliwość takiej kwalifikacji mogła być kwestionowana w drodze skorzystania ze środka zaskarżenia.
 Powoływane orzeczenie tego samego Sądu z dnia 13 stycznia 1999r w sprawie I ACa 1089/98 nie może uzasadniać wniosku, że zachodzi rozbieżność w orzecznictwie na tle stosowania powoływanego przepisu. Pomijając już różnicę w stanach faktycznych każdej ze spraw (I ACa 509/04 i I ACa 1089/98) należy zwrócić uwagę na ten fragment wypowiedzi Sądu w sprawie I ACa 1089/98, w którym Sąd ten stwierdza: “Jakkolwiek sfilmowanie między innymi osoby powoda przy jego stanowisku w banku w przypadku relacji dziennikarskiej dotyczącej określonego zdarzenia faktycznego, czy prawnego dotyczącego pracy baku, może być uznane jako szczegół funkcjonowania banku i w takiej sytuacji zgoda powoda nie byłaby wymagana, to w niniejszej sprawie nie chodzi tylko o jednorazową relację dziennikarską odnoszącą się do aktualnego wydarzenia w banku.” W stanie faktycznym sprawy przedmiotem oceny był zatem szerszy kontekst zachowań dziennikarskich, a nie ich odosobniony przypadek, a co za tym idzie z porównania stanów faktycznych w obu sprawach nie można wyprowadzać tożsamych uogólnionych wniosków.

Dyrektor BSiA SN dr habil Krzysztof Ś.


********    MOJA REAKCJA NA POWYŻSZE    *********


                                                     Szczecin, 25.07.2011

do rąk własnych


       Pan
       Stanisław Z. Dąbrowski
       Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
       Rzeczpospolitej Polskiej
       Pl. Krasińskich 2/4/6
       00-951 Warszawa 41    


Szanowny Panie Pierwszy Prezesie Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej:

 W odpowiedzi na pismo nr BSA I -055-121/11 z dn 14 lipca 2011 podpisane przez Dyrektora Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, dr habil. Krzysztofa Ś., z przykrością informuję, że wzajemne cytowanie art. 81 u. 2 p. 2 z Ustawy z dnia 4 lutego 1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 nr 90, poz. 631) nie wyjaśni matactwa sędzin SA w wyroku nr I ACa 509/04. Nie wiem dlaczego pan dr habil K. Ślebzak uważa, że ja kwestionuję wymowę ww artykułu i z uporem maniaka próbuje mi to wmówić. Pod żadnym pozorem, nigdy nie kwestionowałem tegoż przepisu, wręcz przeciwnie – ten przepis był głównym argumentem w procesie. Wydaje się, że z pozycji autorytetu, szanowny pan dr habil. K. Ślebzak mógłby przedstawić te argumenty sędzinom SA, które orzekały w ww sprawie.

 We wniosku z dnia 04 lipca 2011, wyraźnie przedstawiłem, że zastosowanie wykładni rozszerzającej do przepisu lex specialis jest niedopuszczalne (jest to opinia prawników i wydaje się, że doktor habilitowany winien się z tą opinią zgodzić, sic!).

 Z rozumowania zawartego w uzasadnieniu wyroku IACa 509/04: (w załączeniu)
 “Wprawdzie film reklamowy przedstawiający piękno naszego kraju nie mieści się w  wyliczeniu zawartym w cytowanej normie prawnej, to jednak w ocenie Sądu Apelacyjnego, znajduje on zastosowanie do omawianego przypadku. Wyliczenie sytuacji ma charakter nie
 wyczerpujący, co wynika ze sformułowania “całości takiej jak”, a więc dopuszczalna w takiej sytuacji jest wykładnia rozszerzająca, na inne, nie wymienione okoliczności.”  

Jakie to są okoliczności? Sąd sam odpowiada – film reklamowy! Jakże można wyłuskać z kontekstu słowa “całości takiej jak” i na ich podstawie uzupełnić katalog z art. 81 u 2. p. 2 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych o byle jakie pojęcie – a w tym szczególnym przypadku o FILM. Tenże przepis wszakże stanowi, że “.. wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza”. To osoba (człowiek) stanowi szczegół całości i w takim kontekście można zarejestrować jej wizerunek na nośniku – np. filmie, fotografii, rysunku, video, DVD, blue-ray, itp.

 Wyraźnie i w sposób zrozumiały wyjaśnia to sędzia profesor B. Gawlik w wyroku SA w Krakowie z dnia 19 grudnia 2001 nr IACa 957/01, na który powołują się sędziny w wyroku IACa 509/04, w właściwie powołują się na pojęcia “akcydentalności”, i co zarzucam im – nie zapoznały się z treścią uzasadnienia, a ograniczyły się jedynie do tez, a zatem “wypaczyły” przejrzystą eksplikację pojęć zawartych w treści uzasadnienia cytowanego wyroku.

  Otóż, według prof. B. Gawlika, osoba (człowiek) winien być szczegółem całości – zgromadzenia (wiecu, zebrania, zbiegowiska – vide słownik języka polskiego), krajobrazu (pejzaż, ulica, park, - j.w.), publicznej imprezy (zabawa, występ estradowy – j.w.), aby jej wizerunek mógł zostać zarejestrowany na nośniku (j.w.). Zarejestrowanie zgromadzenia, krajobrazu, publicznej imprezy na nośniku to obraz (kadr filmowy). Usunięcie wizerunku osoby nie spowoduje zmiany wyrazu obrazu – zgromadzenie pozostanie zgromadzeniem, krajobraz – krajobrazem, publiczna impreza – publiczną imprezą. Stąd pojawienie się osoby ma charakter akcydentalny i jest akcesoryczny w takim kontekście.

 Natomiast co zrobiły sędziny. Otóż zamataczyły pojęcie wizerunku i kadru (obrazu). Osoba może być szczegółem zgromadzenia, krajobrazu, publicznej imprezy i w konsekwencji jej wizerunek szczegółem obrazu (kadru). Ale osoba nie może być szczegółem FILMU, aby jej wizerunek został zarejestrowany na tymże FILMIE.

 Jeśli wierzyć sędzinom (a tu mam poważne wątpliwości!, bowiem nie było okazania dowodu na żadnym etapie procesu!), z filmu usunięto kadr z wizerunkiem, a nie wizerunek. Kadr usunął pozwany (dopisek mój na kserokopii uzasadnienia wyroku), czym potwierdził swoją winę, a nie powód, jak wskazano w uzasadnieniu. Gdyby cytować  prof. B. Gawlika, to tak, jakby usunięcie fotografii z gazety (o czym była sprawa), a nie wizerunku z fotografii.

 Usunięcie wizerunku z kadru przedstawiam na załączonym zdjęciu. Trudno nie zauważyć zmiany wymowy obrazu. A przecież według sędzin, zmiany wymowy nie było! No cóż, jeśli manipuluje sie, albo wręcz nie rozumie pojęć WIZERUNEK, vs KADR (OBRAZ), to mamy taki wyrok.

 Powtarzam, nie usunięto WIZERUNKU, a usunięto KADR (zresztą tak podaje sąd ):
 “..po usunięciu z filmu kadrów z wizerunkiem powoda ... nie utracił on nic ze swoich walorów, sposobu przedstawienia poruszanych w nim zagadnień,..” i dalej
 “.. usunięcie wizerunku powoda nie zmieniło charakteru filmu..”

Jest to przejrzyste mataczenie i proszę skupić się nad tym zagadnieniem, a nie cytować w odpowiedzi przepisów ustawy, ani interpretować analogicznego wyroku, na który powołałem się we wniosku. 

 Interpretacja przepisu art. 81 u.2 p.2 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych w wyroku IACa 509/04 to klasyczne mylenie treści z formą, celowe, jakkolwiek niedorzeczne, lub wynikłe z niezrozumienia zagadnienia. Dla logicznie myślącego człowieka, usunięcie wizerunku (jak przedstawiam na załączonym zdjęciu) zmieniło obraz (kadr), bowiem przedstawia on pędzący autokar bez kierowcy, co samo przez się musi budzić grozę. Natomiast usunięcie kadru (obrazu) być może nie zmieniło wymowy filmu, bo jest to typowa składanka reklamowa. Usunięcie, lub dodanie każdej sceny (sekwencji obrazów ruchomych) nie wpływa w takim filmie na jakość całości. Oczywiście w odbiorze widza. Innym aspektem jest scenariusz filmu. Widać scenarzyście, lub reżyserowi zależało na umieszczeniu sceny z kierowcą prowadzącym autokar, a zatem i zasadność wmontowania tej sceny w oryginalnym filmie, będącym przedmiotem sporu.

 Trudno nie zauważyć, że sędziny SA powtarzają bezkrytycznie argumenty sądu okręgowego:
 “ .. realizator filmu nie starał się w tym krótkim ujęciu uczynić osoby powoda postacią pierwszoplanową.

Wydaje się, że dla sądu winny liczyć się fakty, a nie “starania” czy “intencje” osoby trzeciej, których i tak żaden sąd nie udowodnił. To ujęcie, to skadrowany portret kierowcy, więc karkołomne jest dowodzenie, że portret zajmujący niemal 50% ekranu nie jest postacią pierwszoplanową.

 Niedorzeczne jest również dowodzenie, że
 “Kamera przesuwała się filmując jednocześnie krajobraz za oknem autokaru,” bowiem, migające drzewa przydrożne pojawiające się w trzecim planie, trudno nazwać krajobrazem.
No cóż, kamera jednocześnie filmuje i pierwszy (ostry) plan, jak i drugi i trzeci (mniej ostry), bowiem takie jest zadanie kamery.

 Ściśle mówiąc, opierając się na faktach, scena zaczyna się statycznym obrazem - portretem kierowcy, a potem rozpoczyna ruch w prawo, aby zakończyć krajobrazem (Mikołajki) przez przednią szybę autokaru i szosę przed autokarem.

 O jakiej kwalifikacji pisze pan dr habil. K. Ś.? To nie kwalifikacja, a przede wszystkiem wadliwa i niedorzeczna interpretacja przepisu prawnego, stosowanego literalnie przez inne Sądy i stąd różnice w orzecznictwie, które w jakikolwiek sposób by pan dr habil K. Ślebzak próbował zniwelować, pozostają różnicami i to jest fakt. Ja nie twierdzę, powołując się na te rozbieżne wyroki, że nie dotyczą one indywidualnych przypadków naruszenia prawa. Są jednak między nimi analogie, o których piszę we wniosku. Jest ten sam przepis prawny, którego dotyczą. Skąd zatem rozbieżność wyroków? Odpowiedzialność realizatorów filmów, czy też właścicieli jest taka sama. I nie była to jednorazowa relacja reporterska, a wielokrotne rozpowszechnianie rozpoznawalnego wizerunku osoby fizycznej. Wizerunek jest własnością osoby, a posługiwanie się nim (publikacja, rozpowszechnianie) bez wiedzy i ZGODY tejże osoby jest bezprawne, jest pospolitą kradzieżą i prawo polskie sankcjonuje takie postępowanie. No cóż - poza wyrokiem IACa 509/04. W tym jego “inność” wobec cytowanych przeze mnie uprzednio wyroków, a stąd i rozbieżność w orzecznictwie.

 Otóż, nie zgadzając się z taką misinterpretacją, wniesiono skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, z prośbą o stanowisko Sądu Najwyższego i nie budzącą wątpliwości wykładnię, by taka niedorzeczna interpretacja nie powtórzyła się w przyszłości w orzecznictwie. Niestety, sędzia SN Tadeusz Wiśniewski odrzucił kasację na etapie przedsądu, Postanowieniem z dnia 16 grudnia 2005 sygn.akt. I CSK 95/05  na podstawie niekonstytucyjnego Art. 398 6 § 2 i 3 w związku z art. 398 4 § 1 pkt 3 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. Nr 43, poz. 296, ze zm.) vide Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 1 lipca 2008 sygn. akt. SK 40/07, zamykając drogę do uczciwego i rzetelnego wyjaśnienia tego niewątpliwie bulwersującego casusu. Dziwić może fakt, że przepisy, na które powołuje się sędzia SN Tadeusz Wiśniewski, zostały zakwestionowane, jako niekonstytucyjne przez Trybunał Konstytucyjny (j.w). Trudno zrozumieć, że wytknięcie przez TK niekonstytucyjności przepisu prawnego nie “obowiązuje” dokonań zaistniałych przed ogłoszeniem wyroku TK. Znaczy to, że stosowane przez sądy bezprawie przed 1 lipca 2008 zostaje formalnie rozgrzeszone, a późniejsze już nie. Krzywda ludzi przecież pozostaje jednaka! Zadam przeto pytanie, czy sędzia SN T. Wiśniewski, jako profesor Akademii L.Koźmińskiego, kierownik katedry procedury cywilnej i prawa własności intelektualnej, tak uczy studentów? Czy jednak, zwłaszcza profesor, a zatem autorytet w swojej dziedzinie, aby przypadkiem nie winien posługiwać się rozumem, własnym rozumem, a nie wskazaniami innych autorytetów?

 Również mam pytanie do pana dr habil. K. Ś., któremu przy okazji gratuluję habilitacji. Zdaje się, że celem naukowca jest dochodzenie prawdy, a zatem dlaczego tego nie czyni w tym przypadku. Nie rozumiem cząstkowych odpowiedzi, a było ich dotychczas sporo, prowadzących donikąd. Bo cała istota sprawy zostawała wstydliwie za każdym razem pomijana. Za każdym razem “odpowiedzi” na moje pisma były typowym “owijaniem w bawełnę”, a nigdy odpowiedzią wprost.

 Uważam, że sędziny w wyroku IACa 509/04 popełniły niedopuszczalny błąd interpretacyjny przepisu art. 81 u.2 p.2. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i jeśli się mylę, proszę mi TO i tylko TO udowodnić.

Z poważaniem,

 

do wiadomości:
dyrektor Biura Studiów i Analiz SN  pan dr habil. Krzysztof Ś.

DO POWYŻSZEGO DOŁĄCZYŁEM SPORNY KADR Z FILMU ORAZ FRAGMENT UZASADNIENIA WYROKU Z KTÓREGO POCHODZĄ ZAMIESZCZONE W PIŚMIE CYTATY.


*******  CIĄG DALSZY ZAPEWNE NASTĄPI  *******